W partiach opozycji totalnej zawrzało po głosowaniach w sprawie obywatelskich projektów dotyczących aborcji. Sejmowa większość zdecydowała wczoraj, że obywatelski projekt komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", zakładający liberalizację obowiązujących przepisów w sprawie aborcji, nie będzie procedowany. Do skierowania tego projektu do dalszych prac w sejmowej komisji zabrakło 9 głosów. Z kolei propozycja Komitetu Obywatelskiego "#ZatrzymajAborcję", zaostrzająca przepisy, trafiła do dalszych sejmowych prac.

Na skutek tych głosowań podział nastąpił m.in. w Nowoczesnej. Troje posłów tej partii: Joanna Scheuring-Wielgus, Krzysztof Mieszkowski i Joanna Schmidt ogłosili podczas konferencji prasowej, że zawieszają swoje członkostwo w Nowoczesnej. W głosowaniu projektu liberalizującego aborcję, nie wzięło udziału 10 posłów Nowoczesnej – zostali oni ukarani grzywną i naganą.

Przy tej okazji znów "zabłysnął" były lider Nowoczesnej, Ryszard Petru.

Wyobraźmy sobie młodą dziewczynę, która zachodzi w ciążę, z domu jest usuwana, no i co? Ona tę aborcję usunie w ten czy w inny sposób, tylko w podziemiu aborcyjnym – stwierdził.

Identyczną wpadkę Petru zaliczył w listopadzie 2016 roku. Już wtedy mówił o "usuwaniu aborcji".