Żona prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka – Joanna, została wezwana na komisariat policji w związku z przemową, jaką wygłosiła do zebranych w trakcie demonstracji 8 marca 2017 r. w Poznaniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Żoną prezydenta Poznania zajmie się policja

Jaśkowiak stawiła się dziś rano w komisariacie "w charakterze osoby, co do której istnieje uzasadniona podstawa do skierowania wniosku w sprawie o wykroczenie z art. 141 kodeksu wykroczeń", czyli artykuł, który mówi: że "kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo karze nagany".

Rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak powiedział PAP, że "w postępowaniu o wykroczenie nie stawia się zarzutów; przesłuchuje się osobę w sprawie wykroczenia, które popełniła. Pani Jaśkowiak została dziś więc przesłuchana i złożyła wyjaśnienia. O dalszym biegu tej sprawy zadecyduje policjant prowadzący".

Przed wejściem do budynku komisariatu zgromadziło się rano kilkadziesiąt osób, które chciały wyrazić solidarność z Jaśkowiak. Mieli ze sobą transparenty m.in. "Partio Kaczyńskiego! Nie ośmieszajcie nam policji!", "Zostawcie Joannę", "My też jesteśmy wk..wieni".

Po wyjściu z przesłuchania, Jaśkowiak powiedziała mediom i zebranym, że "policja otrzymała zawiadomienie, w związku z tym musi podjąć odpowiednie kroki i trudno jest mieć do nich z tego tytułu jakiekolwiek zastrzeżenia".

Dodała, że zawiadomienie jest anonimowe, przyszło mailem już w czerwcu.

- Jakiś czas trwały kwestie formalne, związane z pracą policji, zasięgnięto opinii biegłego (…) Zostałam pouczona, złożyłam wyjaśnienia

 – mówiła Jaśkowiak.

- Sytuacja jest znana powszechnie, wypierać się nie ma czego, zresztą nie ma powodu tak naprawdę, żeby się wypierać – nie wstydzę się tego, co powiedziałam. (...) Wyraziłam swoje uczucia i myślę, że wyraziłam również uczucia innych osób

 – podkreśliła.