HIT: „Sieranevada” Cristiego Puiu

Rumuński twórca snuje swoją opowieść w czasie rzeczywistym, a sięgająca trzech godzin produkcja przypomina raczej reportaż zarejestrowany ukrytą kamerą niż rasowe kino z zawiązaną akcją, punktem kulminacyjnym i finałem. Wrażenie potęgują początek i koniec filmu, które nie są ramami, ani klamrą spinającą fabułę – obraz zaczyna się w środku wydarzeń i tak też kończy – bez zbędnego wstępu i zwieńczenia akcji. „Sieranevada” to nie opowieść o konkretnej rodzinie z Bukaresztu. To wysublimowana podróż w głąb psychiki człowieka pokolenia transformacji, rozdygotanego między komunistycznym reżimem a bajerami oferowanymi przez XXI w. z internetem w roli głównej. Gdzieś po środku są miłość, zdrada i przyjaźń, które przenikają się wzajemnie niezależnie od czasów, w jakich żyjemy.