Minister zapowiedział też, że w przyszłym roku będzie wprowadzana elektroniczna recepta oraz elektroniczne zlecenia na wyroby medyczne.

Dziś wchodzi w życie większość przepisów ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), która zakłada zwiększenie odpowiedzialności lekarza POZ za opiekę nad pacjentem. Lekarz rodzinny będzie zobowiązany do zapewnienia ciągłości i kompleksowości działań podejmowanych na rzecz pacjenta. Aby to było możliwe, ma on współpracować m.in. z lekarzami innych specjalności. Opiekę nad każdym pacjentem będzie sprawować zespół POZ, w skład którego, poza lekarzem, wchodzi także pielęgniarka i położna.

- Te zmiany uczynią POZ rzeczywistą podstawą systemu ochrony zdrowia. Liczymy na to, że uda nam się zmienić mylne przekonania dotyczące korzystania ze służby zdrowia w Polsce - dzisiaj wiele osób uważa, że każda choroba wymaga leczenia u odpowiedniego specjalisty, w tym także choroby przewlekłe, którymi czasem dotknięte są miliony osób. To przekonanie jest błędne, a takie oczekiwania niemożliwe do spełnienia. Znakomitą większość potrzeb zdrowotnych można zrealizować w zespole POZ

- ocenił Radziwiłł.

MZ liczy, że zwiększenie roli lekarza POZ pomoże także skrócić kolejki do specjalistów. Resort nie planuje jednak zmian w kwestiach związanych z wystawianiem skierowań do lekarzy specjalistów (obecnie pacjent przed wizytą u specjalisty musi przedstawić skierowanie od swojego lekarza, nie jest ono wymagane tylko w przypadku lekarzy kilku specjalności np. ginekologów, onkologów i psychiatrów).

- Nie chcemy robić rewolucji w tej kwestii, co do zasady dobrze byłoby, żeby pacjent poszedł najpierw do lekarza rodzinnego. Tylko w sytuacji, kiedy lekarz POZ uzna, że jego kompetencje są wyczerpane i potrzebuje konsultacji, wówczas powinien skierować pacjenta do specjalisty. On jednak miałby za zadanie nie tyle przejąć opiekę nad pacjentem, co udzielić porady i odesłać pacjenta do lekarza rodzinnego z informacją o diagnozie lub propozycją dalszego diagnozowania, leczenia. Właśnie tak to funkcjonuje w wielu krajach, np. skandynawskich, w Wielkiej Brytanii

 - powiedział minister.

Zmiany w POZ będą wprowadzane stopniowo, część z nich będzie poprzedzona pilotażem.

- Ten pilotaż ma nie tyle testować pewne rozwiązania, co raczej udowodnić i przekonać, że nasza propozycja jest dobra. Oczywiście nie wykluczamy możliwości zmodyfikowania niektórych rzeczy. W pełni ta ustawa będzie wchodzić jesienią 2020 r., a niektóre jej elementy jeszcze później

 - powiedział Radziwiłł.

Podkreślił, że "jedną z zasadniczych zmian w POZ będzie przebudowa systemu finansowania". Obecnie lekarze POZ są wynagradzani na podstawie tzw. stawki kapitacyjnej - jest to stała kwota, jaką lekarz otrzymuje za każdego pacjenta zapisanego na jego listę, nawet jeśli pacjent nie przychodzi na wizyty.

- To w oczywisty sposób nie zachęca lekarzy do aktywności, a w niektórych przypadkach nawet zniechęca, np. do kierowania na badania dodatkowe, ponieważ za te badania lekarz musi zapłacić z tej stawki - która już jest w jego kasie - pomniejszając swój przychód. Tego typu mechanizm w oczywisty sposób powoduje zjawisko moralnego hazardu ze strony lekarzy, zniechęca ich do kierowania pacjentów na badania dodatkowe

 - ocenił minister.

MZ chce, by docelowo podstawą finansowania POZ nadal była stawka kapitacyjna, ale obok niej mają się pojawić: tzw. budżet powierzony (środki przeznaczone na zapewnienie opieki koordynowanej), opłata zadaniowa (dodatkowe środki, przeznaczone na zapewnienie profilaktycznej opieki zdrowotnej) oraz dodatek motywacyjny za wynik leczenia i jakość opieki.

- Lekarz otrzyma część stawki kapitacyjnej w taki sposób, że będzie musiał wydać te środki na dodatkowe badania, konsultacje u lekarzy specjalistów, bez możliwości zaoszczędzenia tych pieniędzy dla siebie, gdyby ich nie wydał. To będzie budżet wydzielony, powierzony na tego typu aktywności - jeśli lekarz ich nie wyda, to będzie musiał je zwrócić do płatnika

 - powiedział minister.

Zgodnie z ustawą, współpraca lekarza POZ z innymi specjalistami może odbywać się m.in. z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych. Minister przyznał, że wymiana informacji w taki sposób nie jest jeszcze możliwa.

- Jeszcze nie jesteśmy na to przygotowani, ale właśnie dlatego wszystko będziemy wprowadzać stopniowo. Mamy zapewnione finansowanie prac nad systemem P1 - platformą, która umożliwia m.in. wymianę danych pomiędzy różnymi świadczeniodawcami. Lekarz rodzinny od każdego innego specjalisty powinien otrzymać informację zwrotną na temat pacjenta. Oczywiście docelowo powinno to działać w oparciu o systemy teleinformatyczne, ale chcemy wprowadzić tę zasadę wcześniej tak czy inaczej. Nawet jeśli informacje miałyby być wymieniane w formie papierowej

 - powiedział minister.

Zaznaczył, że kolejne funkcjonalności systemu będą uruchamiane stopniowo: w przyszłym roku będzie już możliwość wystawiania elektronicznej recepty.

- Zaczniemy ją testować prawdopodobnie w lutym lub marcu w jednym, dwóch miastach. Mam nadzieję, że już na jesieni będzie mogła być wprowadzana w sposób bardziej powszechny

 - zapowiedział minister.

Również w przyszłym roku będzie możliwe wystawianie elektronicznych zleceń na wyroby medyczne, upowszechniać ma się także wystawianie elektronicznych zwolnień lekarskich