Jak wynika ze źródeł gazety, wieloletni brak inwestycji w technologię produkcji okrętów podwodnych spowodował, że wszystkie obecne kontrakty kilońskiej stoczni ThyssenKrupp Marine Systems (TKMS) przynoszą straty, a terminy dostaw są opóźnione. Za opóźnienia naliczane są przez klientów kary, które mogą sięgać nawet dziesiątek milionów euro

Według cytowanych przez niemiecki dziennik pracowników kilońskiej stoczni, przestarzałe procesy produkcyjne rodem z ubiegłego wieku odbywają się w niej z wykorzystaniem tworzonej ręcznie, przy pomocy przysłowiowego papieru i ołówka, dokumentacji technicznej. Brak komputerowego systemu projektowania powoduje liczne niezgodności w produkcji i pogłębia opóźnienia w dostawach okrętów podwodnych.  

Jak donosi Handelsblatt, innym problemem stoczni TKMS  jest składanie niemożliwych do zrealizowania obietnic przez dział handlowy firmy. Ich realizacja staje się potem kłopotem dla niemieckich inżynierów na etapie budowy okrętów, opóźniając ich dostawę i zwiększając koszty, jeśli oczywiście okażą się w ogóle możliwe do spełnienia. 

Wieloletnie oszczędzanie na koniecznych inwestycjach doprowadziło do sytuacji, w której stocznia TKMS ma pełen portfel zamówień, ale każdy kontrakt wykonywany jest z opóźnieniem, a spółka nie przynosi zysków. Złe zarządzanie stocznią zostało dostrzeżone przez zarząd koncernu. ThyssenKrupp próbował pozbyć się stoczni. Nie było jednak chętnych na jej zakup . Wobec tego zdecydowano się na zmiany personalne. Ze stanowiskiem pożegnać się mają, według źródeł Handelsblatt, prezes i dyrektor finansowa TKMS.

Zmartwieniem dla niemieckiego koncernu ThyssenKrupp są również zarzuty korupcyjne. Handelsblatt podaje tutaj przykłady Turcji, która może zerwać kontrakt na okręty podwodne jeśli potwierdzą się korupcyjne podejrzenia, i Izraela. To obecnie największy klient TKMS, którego zamówienia warte są ponad trzy miliardy euro. Izraelska policja dysponuje poważnymi dowodami na to, że kontrakty były zdobywane dzięki łapówkom. Do ostatniej umowy na dostawę do Izraela trzech okrętów podwodnych wpisana została nawet klauzula o jej anulowaniu jeśli korupcyjne oskarżenia znajdą potwierdzenie. 

Polska także ma niedługo wybrać partnera do budowy okrętów podwodnych. Produkcja ma być kontynuowana także po zakończeniu zlecenia dla polskich sił morskich. Oby nie skończyło się tak jak w przypadku Turcji, która na pierwszy z zamówionych w TKMS w 2009 r. sześciu okrętów podwodnych czeka do dziś, a niemiecki koncern nie jest w stanie go dostarczyć, mimo nałożonych na niego kar w wysokości ponad 100 milionów euro. Według cytowanych przez Handelsblatt pracowników TKMS, kontrakt ten „przekroczył wszystkie założone koszty i harmonogramy”.