Słynny filantrop zapewne wyobrażał sobie, że wspiera tym bohaterskim czynem rzekomo zagrożoną demokrację w Polsce, tak jak wspiera głodujące dzieci w Afryce. Bono mógłby sobie darować swoje huczne próby zbawiania świata, wystarczyłoby, żeby zaczął uczciwie płacić podatki. Kolejny wyciek danych z rajów podatkowych, tym razem nazwany „Paradise Papers”, ujawnił, że spółka, w którą gwiazdor zainwestował 5 mln funtów, prowadziła interesy na Litwie za pośrednictwem wyspy Guernsey, na której podatki są bliskie zera. Jak widać, słynny dobroczyńca chętnie przekazuje cudze pieniądze krajom w Afryce, ale już do płacenia podatków z prywatnej kieszeni niezamożnemu postkomunistycznemu państwu tak bardzo się nie pali. No chyba że Bono jest tak zaaferowany problemami świata, w tym Polski, że nie znalazł biedak czasu, by sprawdzić, czy spółka obracająca jego pieniędzmi robi to w sposób uczciwy.