- Bezrobocie, które ostatnio Eurostat określił w Polsce na poziomie 4,6 proc., jest nie tylko najniższe w historii, ale ono jest w naszych warunkach bezrobociem naturalnym, tzn. już wiele niższe nie będzie - powiedział Morawiecki dziennikarzom. Dodał, że bezrobocie może zmaleć jeszcze o 0,5 pkt. proc.

Wicepremier zauważył, że Polska jest obecnie w takiej fazie cyklu koniunkturalnego, kiedy brakuje pracowników wykwalifikowanych ale - jak dodał - zaczyna też brakować pracowników niewykwalifikowanych. Apelował do związków zawodowych, by doceniły problem braku pracowników w "bardzo wielu zawodach". Wskazał, że np. w mazowieckich sadach 80 proc. pracowników stanowią Ukraińcy i Białorusini.

Wicepremier odniósł się do procedowanego w Sejmie projektu ustawy ograniczającej handel w niedziele. Po poprawkach projekt zakłada, że handel ma być dozwolony w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Inicjatorzy projektu, Komitet Inicjatywy Ustawodawczej, w którego skład wchodzi m.in. NSZZ "Solidarność" chcą, by zakaz obowiązywał we wszystkie niedziele.

- Zakaz handlu w cztery niedziele w miesiącu byłby akceptowalny, rozumiem ten postulat, można się dogadać i jeśli o mnie chodzi, to można rozszerzyć na cztery niedziele. Ale kompromis to kompromis i nie będę załamywał rąk, jeśli będą to dwie niedziele w miesiącu – powiedział Morawiecki.

Dziennikarze pytali wicepremiera o przedstawiony przez resort rodziny i pracy projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który zakłada zniesienie "limitu trzydziestokrotności", co skutkowałyby zniesieniem górnego limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. W praktyce osoby, które zarabiają więcej niż 2,5-krotność średniej krajowej, miałyby płacić wyższe składki wyliczane od całego wynagrodzenia. Zasada 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia została wprowadzona do systemu emerytalnego w 1999 r. Zasada ta określa maksymalną roczną podstawę składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe.

Morawiecki ocenił, że propozycja ministerstwa to propozycja budująca "system solidarnościowy". - Obecnie piramida dochodowa "stoi na głowie" i ten, kto zarabia więcej, płaci niższe daniny.

Wicepremier powiedział też, że myśli o wsparciu - wzorem Niemiec i Czech - rodzimego biznesu browarniczego.

- Chcemy zrobić tak, żeby do 200 tys. hektolitrów produkcji rocznej akcyza była względnie obniżona w porównaniu do obecnego stanu - mówił.

Na początku października ministerstwo finansów poinformowało, że proponuje zerową stawkę akcyzy na cydr i dodatkowo zwolnienie producentów tego trunku z obowiązku banderolowania.