Silje Garmo stała się obiektem zainteresowania norweskiego urzędu ochrony dzieci (Barnevernet) po tym, jak złożono na nią donos. Zarzucono jej nadużywanie leków przeciwbólowych, „chaotyczny styl życia” i „przewlekłe zmęczenie”. Na tej podstawie kobiecie odebrano starszą córkę. Podczas kolejnej ciąży Barnevernet stale monitorowali wyniki badań krwi kobiety, aby znaleźć dowód na jej rzekome uzależnienie od leków. Nadużycia leków nigdy nie stwierdzono, ale po urodzeniu drugiej córki urzędnicy zadecydowali o odebraniu jej matce. Sile Garmo wraz z kilkumiesięczną Eirą od maja przebywa w Polsce. Tu złożyła wniosek o azyl.

Czytaj też: NOWE FAKTY ws. kobiety, której norweskie władze chcą zabrać dziecko. Silje Garmo przerywa milczenie

Według opinii prawników nie ma podstaw do odebrania Silje Garmo córki, a władze norweskie naruszyły szereg praw tej rodziny, w tym prawo dziecka do pozostawania pod opieką rodziców i prawo do rzetelnego procesu. Nasza konstytucja chroni rodzicielstwo, życie rodzinne i prawa dziecka. Mamy okazję udowodnić, że Polska w praktyce realizuje gwarancje międzynarodowego systemu praw człowieka

- mówi Małgorzata Owczarska, prezes Konfederacji Kobiet RP.

Na stronie www.maszwplyw.pl zamieszczono petycję do Ministra Spraw Zagranicznych, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców. Konfederacja Kobiet RP apeluje w niej o niezwłoczne udzielenie azylu Norweżce.

Wniosek o azyl analizowany jest bardzo szczegółowo i jego rozpatrywanie może trwać nawet kilka miesięcy. Niestety, tu liczy się każdy dzień, ponieważ Norwegia w każdej chwili może wystąpić o deportację pani Silje i jej córki. Stąd akcja zbierania podpisów pod apelem. Liczymy, że osoby decyzyjne wezmą pod uwagę głos polskiej społeczności

– wyjaśnia Małgorzata Owczarska.

Petycję o udzielenie azylu Silje Garmo w ciągu kilku dni podpisało ponad 9,5 tys. osób.