Przewodniczący komisji weryfikacyjnej nie patyczkował się dziś ze stacją TVN.

W sposób ohydny manipuluje TVN informacjami na temat komisji weryfikacyjnej. Jeden z reporterów stwierdził, że to, co się dzisiaj stało, to tak naprawdę remis między Hanną Gronkiewicz-Waltz a komisją weryfikacyjną i że statusy tych nieruchomości dalej nie są jasne. O czym my rozmawiamy? Ulica Twarda – ostatecznie wpisany jest urząd miasta do księgi wieczystej. Ostatecznie usunięta jest wadliwa decyzja reprywatyzacyjna i nawet urząd miasta wpisał tam środki na organizację placówki edukacyjnej. Jest efekt? Jest efekt. Ulica Sienna – mówiła pani prezydent, że nam pogratuluje, jak tam będzie wpis w księdze wieczystej. Jest wpis w księdze, jest zmieniony właściciel? Jest wpis, jest zmieniony właściciel. Ta decyzja nie jest ostateczna, ale nie oczekujcie państwo od nas, że będziemy również zastępowali sądy
– powiedział wiceminister sprawiedliwości na briefingu prasowym, zwracając się do reportera TVN.

Przypomniał, że "dzisiaj się pojawia jakaś taka dziwna narracja na temat komisji, że jeszcze nie wiadomo, co będzie, bo co prawda oni naprawili ten stan prawny, ale są odwołania do sądów i nie wiadomo co będzie".

Jak nie było odwołań do sądów, to źle, a jak są odwołania to też źle? Naprawdę się zastanówmy, po czyjej stronie stoimy. Czy po stronie handlarzy roszczeń czy państwa polskiego, które powinno mieć siłę, żeby z tymi przestępcami wygrywać. To pytanie do telewizji TVN przede wszystkim. Po której stronie stoicie?
– pytał dziennikarzy telewizji.

Wiceminister sprawiedliwości odniósł się również do wczorajszego programu "Czarno na białym", który wyemitowano na antenie TVN24.

Historia urzędnika, który był pierwszym świadkiem komisji ministra Jakiego. Ważnym, bo zajmował się reprywatyzacją w warszawskim ratuszu. Jego zeznania mocno obciążyły prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz i odsłoniły wiele nieprawidłowości w podległym jej urzędzie. Co ciekawe, urzędnik przypomniał sobie o nich dopiero podczas tego przesłuchania i już po tym, jak został zwolniony z ratusza. Dlaczego stracił pracę w urzędzie kierowanym przez Platformę Obywatelską i jak znalazł ją w szpitalu zarządzanym przez samorząd PiS

– można przeczytać w zapowiedzi programu.

Manipulacje TVN nie umknęły przewodniczącemu komisji weryfikacyjnej.

Wczoraj państwo przekroczyliście wszelkie granice, tworząc ten program „Czarno na białym”. Po prostu od 1 do 10 to 10 w poziomie Goebbelsa. Naprawdę chcę powiedzieć… To jest tak, że sprawy Krzysztofa Śledziewskiego wielokrotnie były wyjaśniane przed tą komisją i sami pracownicy ratusza przyznali, że to nie było z tą płytą tak, jak jak do tej pory narracja była opowiadana przez ratusz, tylko 30 pracowników ratusza miała tą płytę, a nie Śledziewski schował. Jak można dalej to powtarzać, o jakichś teczkach tworzyć wizję?
– powiedział, zwracając się do reporterów TVN24.