Afera marszałkowa  to nielegalna operacja byłych żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych miała na celu skompromitowanie członków Komisji Weryfikacyjnej WSI. Cała sprawa zaczęła się od wizyty nieżyjącego już żołnierza byłych WSI płk. Leszka Tobiasza w gabinecie posła Platformy Obywatelskiej i marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego – obydwu panów skontaktowała ze sobą Jadwiga Zakrzewska, posłanka PO, bardzo dobra znajoma zarówno Komorowskiego, jak i Tobiasza. Pułkownik byłych WSI mówił o rzekomej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej ‒ chodziło o pozytywną weryfikację żołnierzy WSI w zamian za łapówkę. Z Bronisławem Komorowskim w tym czasie skontaktował się także Aleksander L. – emerytowany pułkownik WSW i WSI. Miał on zasugerować, że ma możliwość dotarcia do tajnego aneksu do raportu z weryfikacji WSI, w którym miały znajdować się informacje dotyczące m.in. Komorowskiego. Ten otwarcie przyznał, że jest zainteresowany tą ofertą. W grudniu 2007 r. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie ujawnienia pracownikom spółki akcyjnej AGORA w bliżej nieustalonym miejscu i czasie, nie później niż w dniu 20 listopada 2007 r., informacji stanowiących tajemnicę państwową w postaci treści aneksu do Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI oraz w sprawie powoływania się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI w okresie od stycznia 2007 do 21 listopada 2007 r. i podjęcia się pośrednictwa w pozytywnej weryfikacji płk. Leszka Tobiasza w zamian za korzyść majątkową w wysokości 200 tys. zł. Pierwszy wątek rozpłynął się we mgle, w drugim zostali oskarżeni dziennikarz Wojciech Sumliński oraz Aleksander L. Dziennikarz został prawomocnie uniewinniony, zaś Aleksander L. – prawomocnie skazany.

- Mam na myśli maj 2008 r., kiedy miało miejsce przeszukanie i kiedy po przesłuchaniach dowiedzieliśmy się, czego ona dotyczyła. To były dwa zarzuty w sprawie powoływania się na wpływy w komisji weryfikacyjnej i uzyskania pozytywnej weryfikacji oficera WSI, w zamian za płatną protekcję. Rzekomo kilku członków komisji wyraziło gotowość przeprowadzenia weryfikacji za gotówkę. Druga sprawa to próba sprzedaży aneksu spółce „Agora” – czyli wydawcy „Gazety Wyborczej”, gdy usłyszałem to w prokuraturze mało nie spadłem z krzesła. Ja i spółka „Agora” to dwa wykluczające się podmioty. Cały czas występowałem w roli świadka, zarówno w trakcie rewizji, jak i w trakcie przesłuchania. Kilka lat później przeprowadzono biling telefonu i być może pomylono, a być może celowo, pomylono mój telefon i telefon doktora Cenckiewicza. Odebrano mi poświadczenie bezpieczeństwa, które mi później zwrócono – mówi Piotr Bączek.

 
Okazuje się, że sprawy nadal nie można uznać za zakończoną.

- To trwa do tej pory, jak widzimy dopiero teraz wymiar sprawiedliwości potwierdza naszą hipotezę, która miała podstawy w analizie tych wszystkich działań, czynników represyjnych. Sprawa sprzedaży aneksu pojawiła się tuż po wyborach parlamentarnych. Kiedy PO wygrała wybory, w kilku tytułach pojawiła się informacja, że aneks, czyli dokument z weryfikacji WSI można kupić na Bazarze Różyckiego. Jedna z pań redaktor wsławiła się takim tytułem – ujawnia szef SKW.

Nawiązując do sensacyjnych ustaleń „Gazety Polskiej” ws. płk. Juźwika i reakcji Biura Bezpieczeństwa Narodowego na dziennikarskie śledztwo, szef SKW podkreśla, że rozliczenie struktur Wojskowych Służb Informacyjnych jest tematem kluczowym, niezależnie od lansowanych przez część polityków i dziennikarzy opinii, że jest to już jedynie przeszłość.

CZYTAJ WIĘCEJ: Płk Juźwik z BBN służył także w WSI! A co łączy go z ludźmi Kaddafiego? O tym w środę w "GP"!

- W związku z orzeczeniem sądu z września warto powrócić do tej sprawy i uznać, że weryfikacja WSI, rozliczenie tamtej struktury, wskazywanie osób, które w jakiś sposób przeszły przez te służby i zidentyfikowanie, to jest ważny temat, a nie jak pan profesor Andrzej Zybertowicz, w swoim felietonie wskazał, że to historia i szukanie tematu zastępczego. Jako jeden z kilku doradców komisji weryfikacyjnej powinien zdawać sobie sprawę, że to ważny temat dla bezpieczeństwa państwa. Wprawdzie nie ma struktury WSI, ale są osoby, które w jakiś sposób funkcjonują w sferze publicznej, w administracji publicznej. Niekiedy też w ważnych sektorach. Warto o tym wiedzieć i to pamiętać. Nawet jeśli nie można przeprowadzić zmian natychmiast, to warto o tym wiedzieć – zakończył Piotr Bączek.

 


Materiał dotyczący afery marszałkowej ukazał się w programie „Koniec systemu”, który jest emitowany w każdy wtorek o g. 21.30 na antenie Telewizji Republika – powtórki w środę oraz w niedzielę. Odcinki tego programu można obejrzeć na stronie www.telewizjarepublika.pl oraz na Facebooku: Koniec systemu.
 
Więcej na ten temat również w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”