Amerykanie piszą, że decyzja władz niemieckiego miasteczka Lubusz o zabiciu żubra wywołała protesty ekologów, m.in. z WWF. Cytują też kuriozalne wyjaśnienia lokalnych decydentów, którzy zastrzelenie zwierzęcia tłumaczą informacjami, że "mogło być ono niebezpieczne".

Generalnie wydźwięk artykułu dla Niemców korzystny raczej nie jest. Cytowana jest wypowiedź niemieckiego ekologa z WWF, który mówi, że "ludzie z lokalnej administracji zgłupieli". W tekście podkreśla się też, że żubr znajduje się pod ścisłą ochroną i że w stanie dzikim nie pojawił się w Niemczech od ponad 200 lat. 

Autorka artykułu pisze też, że skóra zabitego żubra (mięso trafiło na grilla) zostanie wypreparowane i wystawione na pokaz, prawdopodobnie w muzeum w Poczdamie. 

"New York Times" to jeden z najważniejszych amerykańskich dzienników. Codziennie czyta go prawie 3 mln Amerykanów.

Przypomnijmy: do zdarzenia doszło 13 września po południu w okolicach miejscowości Lubusz (niem. Lebus) nad Odrą, na północ od Frankfurtu. Decyzję o zastrzeleniu ważącego 900 kg zwierzęcia podjął szef miejscowego urzędu do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego. Władze obawiały się, że biegający po ulicach żubr może stanowić zagrożenie dla ludzi i zwierząt. "Nie mieliśmy niestety innej możliwości" - tłumaczyła się rzeczniczka urzędu w Lubuszu. Władze twierdzą, że poszukiwania weterynarza, który mógłby uśpić żubra, nie powiodły się. Nie udało się także złapać zwierzęcia.

Niemiecki oddział organizacji ekologicznej WWF złożył kilka dni temu zawiadomienie o przestępstwie. Zdaniem działaczy, decydując o zastrzeleniu będącego pod ochroną żubra bez widocznego zagrożenia, dyrektor urzędu popełnił przestępstwo.

Po zdarzeniu polscy internauci z zachodu Polski wyrażali żal i oburzenie z powodu śmierci żubra, który był przez nich wielokrotnie widziany w okolicy i nie stanowił zagrożenia.