Decyzja sędzi jest następstwem wydanego w sierpniu jednomyślnego werdyktu ławników, którzy uznali, że 16-latek - który w momencie zdarzenia miał 15 lat - zaatakował mężczyznę bez zamiaru spowodowania jego śmierci. Jednocześnie odrzucili linię obrony, że nastolatek działał w samoobronie, obawiając się agresji ze strony grupy Polaków. Ze względu na to, że sprawca jest nieletni, jego tożsamość będzie nadal chroniona.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w Harlow w hrabstwie Essex w dniu 27 sierpnia ub.r. Po wyjściu z restauracji Polacy (w wieku 40 i 43 lat) zostali zaczepieni przez grupę dwudziestu nastolatków. Młodzi Brytyjczycy obrażali obu Polaków, a następnie zaatakowali, ciężko pobili i pozostawili nieprzytomne ofiary na ulicy. Skatowani mężczyźni trafili do szpitala. Niestety, obrażenia głowy jednego z nich okazały się śmiertelne.

Sędzia Patricia Lynch w uzasadnieniu wyroku wyraziła stwierdziła, że nawet biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności łagodzące, takie jak m.in. wiek sprawcy, „tylko wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności jest adekwatny”. 16-latek został skazany na trzy lata więzienia. Maksymalny wyrok w takim przypadku dla osoby pełnoletniej to sześć lat więzienia.

Człowiek stracił życie. To przekracza ten próg

- tłumaczyła.

Jak dodała, zmarły był „spokojnym i przyzwoitym” człowiekiem.

To była tragiczna śmierć, a jego rodzina znacząco ucierpiała w wyniku twoich działań. (...) Jakikolwiek wyrok nie zadośćuczyni za cierpienia, przez które musieli przejść

- podkreśliła. 

Jak pisał portal niezalezna.pl, Polacy zostali zaczepieni bowiem rozmawiali po polsku. Dramat z Harlow był jednym z kilku napadów na Polaków, do których doszło w pierwszych miesiącach po ubiegłorocznym referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jak później stwierdziła policja wątek napadu z powodu nienawiści na tle narodowościowym był jednym z wątków śledztwa i zabójstwo Polaka pozostanie zarejestrowane jako akt nienawiści na tle narodowościowym w policyjnych statystykach. Jednak nie omawiano go podczas rozprawy sądowej, bowiem dla przedstawienia jego w sądzie wymaga się zebrania większej ilości dowodów.

W toku śledztwa ponad 30 funkcjonariuszy policji przejrzało ponad 100 godzin nagrań z kamer monitoringu miejskiego w Harlow, a także przesłuchało ponad 150 osób i rozmawiało z ponad 300 osobami mieszającymi w okolicy zdarzenia.

Szef policji w Harlow Matt Cornish ocenił, że było to „ogromne śledztwo”. Dodał, że po śmierci Polaka przygotowano nowe programy raportowania przestępstw na tle nienawiści, szkoląc ponad 220 osób, które mogą przyjmować zgłoszenia w imieniu służb mundurowych. Przedstawiciele polskiej społeczności dołączyli także do niezależnego komitetu doradczego działającego przy policji.