Naszym głównym zadaniem było oczyszczenie z zalegających pni koryt rzeki Brdy oraz Wielkiego Kanału Brdy. Ich udrożnienie było konieczne, bo drzewa mogłyby powodować spiętrzenie wody, a w konsekwencji lokalne podtopienia

- powiedział kpt. Przemysław Lipczyński - rzecznik prasowy Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego Chojnice, które tworzą żołnierze wysłani do pomocy w ten rejon.

Wojsko pracuje w powiecie chojnickim już od 14 sierpnia – wtedy na miejsce wysłano pierwszych 60 żołnierzy. Z dnia na dzień przybywało ich i teraz zgrupowanie liczy ponad 320 osób. Poza Brdą oczyszczają oni także z wiatrołomów dwie inne mniejsze lokalne rzeki – Mosinę i Zbrzycę.

Kpt. Lipczyński wyjaśnił, że praca na rzece Brda jest wyjątkowo trudna, bo w wielu miejscach nie tylko w korycie, ale też na brzegach zalegają powalone drzewa, które najpierw trzeba usunąć, by umożliwić wyciągnięcie pni z wody.

Wyjaśnił, że najczęściej do konkretnych pni zalegających w rzece najpierw podpływa łódź saperska z obsadą żołnierzy i pilarzy, w tym strażaków z jednostek ochotniczych i wojskowych, którzy także pomagają w akcji.

Dodał, że w większości przypadków linę holowniczą podczepia stojący w nurcie rzeki ubrany w wodery żołnierz. 

Często jest to praca po szyję, po pachy w wodzie

– zaznaczył.

Nikt nie liczy, ile drzew usunięto już z chojnickich rzek.

Ale na pewno można je liczyć w tysiącach

 – powiedział PAP kpt. Lipczyński.

Pracujący na terenie powiatu chojnickiego żołnierze pochodzą w większości z: 3. Batalionu Drogowo-Mostowego z Chełmna, 2. Mazowieckiego Pułku Saperów z Kazunia Nowego, 34. Chojnickiego Batalionu Radiotechnicznego, 2. Batalionu Saperów ze Stargardu, 2. Pułku Inżynieryjnego z Inowrocławia oraz 5. Pułku Inżynieryjnego ze Szczecina.

Gwałtowne burze, a miejscami nawet trąby powietrzne, przeszły przez Pomorze w nocy z 11 na 12 sierpnia.