Przeciwstawienie się idei Unii dwóch prędkości, współpraca gospodarcza, kulturowa, wspólny rozwój infrastruktury, nauki, handlu, turystyki. Wreszcie – zacieśnienie współpracy wojskowej – temu ma służyć odnowienie idei Międzymorza, która ma się przerodzić w sojusz Trójmorza.

Gdy w 1918 r. Polska odzyskała niepodległość, marszałek Józef Piłsudski stanął przed ponurą rzeczywistością. Na zachodzie leżały bowiem Niemcy – kraj wprawdzie zdemoralizowany przegraną w wielkiej wojnie i pogrążony w kryzysie, ale nadal potężny i nieukrywający nawet, że traktuje Polskę jako twór tymczasowy. A na wschodzie powstał Kraj Rad, dla którego Polska była tylko przeszkodą w rozprzestrzenianiu światowej rewolucji.

Oba te państwa stanowiły śmiertelne zagrożenie zarówno dla II Rzeczypospolitej, jak i innych państw w regionie. Odpowiedzią na to zagrożenie miało być wcielenie w życie idei Międzymorza – sojuszu małych państw, które, działając we wspólnym interesie, dadzą radę odstraszyć lub pokonać potężnych sąsiadów. Niestety wzajemne animozje wzięły górę, za co we wrześniu 1939 r. zapłaciliśmy wysoką cenę. Po II wojnie światowej idea Międzymorza pozostała tylko fantazją prawicowych marzycieli. Większość państw potencjalnego sojuszu dostała się bowiem w sowiecką strefę wpływów i nie mogła prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej.

Gdy upadł Związek Sowiecki, wielu wierzyło, że nastąpił koniec historii. Rosja miała mieć przetrącony kark przez lata komunizmu i dla nikogo nie stanowić zagrożenia. A Europa Zachodnia jednoczyła się w ramach Wspólnoty Europejskiej, która miała doprowadzić wszystkie ludy kontynentu do dobrobytu.

Rzeczywistość zadała niestety kłam tamtym spekulacjom. Rosyjska agresja na Gruzję w 2008 r. przeszła bez większego echa na Zachodzie, ale wydarzenia na Ukrainie w 2014 r. uświadomiły wszystkim, że Rosja wciąż ma ambicje imperialne – i będzie je bezwzględnie realizowała. Jednocześnie kryzys imigrancki pokazał nawet największym unioentuzjastom, że takie państwa jak Niemcy czy Francja nie zawahają się przed wykorzystaniem unijnych instytucji przeciwko mniejszym członkom, jeżeli tylko będzie to w ich interesie.

Wszystko to sprawiło, że idea Międzymorza znów stała się atrakcyjna. Dlatego właśnie prezydent RP Andrzej Duda zapowiedział na konferencji GLOBSEC w maju br. w Bratysławie, że Trójmorze – sojusz Polski i 11 innych państw Europy Środkowo-Wschodniej – jest jednym z priorytetów jego prezydentury.

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie".