Włosi mają dość imigrantów i bierności Unii Europejskiej, która nie ma pomysłów jak rozwiązać kryzys. Dlatego rozważają już nie tylko możliwość zamknięcia swoich portów dla zagranicznych statków z migrantami uratowanymi na morzu, ale i konfiskaty jednostek organizacji pozarządowych.

O planach włoskie rządu poinformował dzisiaj dziennik "Corriere della Sera". To nowa zapowiedź przedstawiona Unii Europejskiej. Dziennik przekazał, że ten krok został zasugerowany w czasie rokowań z krajami członkowskimi Unii i Komisją Europejską na temat rozwiązania kryzysu i pomocy dla Włoch, prowadzonych w dniach rekordowej fali migracyjnej.

Do końca czerwca uratowano na morzu ponad 15 tysięcy migrantów. Od początku tego roku przybyło ich do Włoch prawie 80 tysięcy. Kraj ten jest od miesięcy pod największą w Europie presją migracyjną.

Wcześniej władze włoskie zawiadomiły Unię, że chcą zamknąć swoje porty dla zagranicznych statków ratujących migrantów. Deklarację tę uznano za kolejny dowód planów istotnej zmiany podejścia do fali migracyjnej.

Władze w Rzymie nie akceptują dłużej obecnych zasad ratowania migrantów na łodziach i pontonach, zgodnie z którymi wszystkie statki pod różnymi banderami uczestniczące w patrolowaniu Morza Śródziemnego i zabierające migrantów na swoje pokłady przywożą ich następnie wyłącznie do włoskich portów. Szef MSW Marco Minniti mówił niedawno, że zagraniczne statki powinny zabierać migrantów również do innych portów w Europie.

Mediolański dziennik zaznacza, że strona włoska zasugerowała możliwość konfiskaty patrolujących Cieśninę Sycylijską statków zagranicznych organizacji pozarządowych, które nie będą przestrzegać serii nowych wymogów dotyczących wyposażenia i składu załóg.

Również w wywiadzie dla "Corriere della Sera" komisarz UE ds. migracji i spraw wewnętrznych Dimitris Awramopoulos oświadczył: "W pełni rozumiem zaniepokojenie Włoch. Obecna sytuacja nie jest dłużej do utrzymania".

"Z tego powodu jesteśmy gotowi zwiększyć nasze wsparcie dla Włoch; nie tylko polityczne, ale także operacyjne i finansowe"- zapewnił unijny komisarz.

"Oczywiście musimy dokonywać rozróżnienia między tymi migrantami, którzy potrzebują ochrony a tymi, którzy jej nie potrzebują"- stwierdził Awramopoulos. "To jedyny sposób aby sprawić, by nasza polityka azylowa była możliwa do kontynuowania"- zadeklarował.


Dodał jednak, że „nie możemy też zrezygnować z obowiązku ratowania życia. Tragedie na Morzu Śródziemnym muszą się skończyć".

Na uwagę, że w praktyce niewiele państw UE przyjmuje uchodźców zgodnie z unijnym planem relokacji, komisarz odparł: "Solidarność leży u podstaw wszystkich naszych działań i nie może być drogą jednokierunkową".

"Relokacja do września z Włoch i Grecji wszystkich tych, którzy mają do tego prawo, jest absolutnie wykonalna"- ocenił Dimitris Awramopoulos. Jego zdaniem lepszy nadzór nad granicami nie może zastąpić "solidnego systemu azylowego". Komisarz zaznaczył, że w przyszłości także inne kraje członkowskie UE mogą stanąć w obliczu podobnej fali migracyjnej.


Włoska minister obrony Roberta Pinotti oświadczyła, że jej kraj nie wyrzeknie się swych "tradycji gościnności". "Ale jest poziom, który nie jest już do przyjęcia"- dodała.

"Nie jest dalej możliwe to, by Europa dalej odpowiadała poklepywaniem po ramieniu"- podkreśliła Pinotti. Podkreśliła, że jej kraj czeka na konkretne działania.