Był pierwszym artystą, który zaśpiewał w III RP piosenkę o Żołnierzach Wyklętych. Grał na głębokości 650 metrów dla strajkujących pod ziemią górników w kopalni Brzeszcze, którą PO chciała zlikwidować. Za życia senatora Zbigniewa Romaszewskiego prowadził jako jego prawa ręka interwencje w ludzkich sprawach, walcząc z sądami i przeciwstawiając się tym, którzy zarządzili w III RP – jak to określa – „kompostowanie” niepotrzebnej ludności. Obejrzyj PONIŻEJ występ Pawła Piekarczyka w programie Piotra Lisiewicza „Wywiad z chuliganem”!

Dziś „Gazeta Wyborcza” ogłasza, że nagle odradza się fenomen buntujących się artystów, a w roli młodych-gniewnych obsadza starszych od Pawła Piekarczyka 53-letniego Skibę czy 56-letniego Maleńczuka. Tymczasem jak wylicza Piekarczyk, on sam zagrał ponad tysiąc koncertów, w czasie których podważał dogmaty III RP.

Ale żaden z nich nie był obrazoburczy ani kontrowersyjny. Śpiewałem po prostu prawdę 

– mówi. Jego koncerty wpływ miały na kształtowanie się fenomenu Klubów „Gazety Polskiej”, na których zaproszenie często występuje.

W 1996 r. Piekarczyk wraz z Leszkiem Czajkowskim nagrali kasetę „Śpiewnik oszołoma”, na której znalazła się pierwsza w historii III RP piosenka poświęcona Żołnierzom Wyklętym, w której padły prorocze słowa „Zanim ostatni pójdzie z Was w niebieskiej partyzantce służyć wszyscy staniemy jeszcze raz – może historia się powtórzy”.

W „Wywiadzie z chuliganem” pokazane zostały także piosenki z tamtej „kultowej” kasety, nagrane w erze przedinternetowej, jak poświęcony Gwardii Ludowej utwór „Bolek Bimberek” czy ballada „List do Wiecha Wiecheckiego”.

Piekarczyk tak wspomina te początki pisanie o Wyklętych: 

Nie wiedzieliśmy, jak wszechogarniający był to ruch, że to było 300 tys. ludzi pod bronią, że to było ponad tysiąc oddziałów, że one działały do końca lat 50. Musimy zdać sobie sprawę, że jeśli jakiś oddział istniał do późnych lat 50., to znaczyło, że ludność miejscowa musiała tych ludzi nieprzytomnie kochać. Musieli ucieleśniać największe marzenia tej wiejskiej i małomiasteczkowej ludności.

Później były m. in. piosenki „Jak to jest zabić nastolatkę” o Ince i „List do Michnika w sprawie Żołnierzy Wyklętych”.

Przez 11 lat Piekarczyk był dyrektorem biura senatora Zbigniewa Romaszewskiego, zajmującego się najczęściej z wszystkich parlamentarzystów interwencjami w obronie pokrzywdzonych, w tym także kibica Legii Piotra Staruchowicza. 

Stosowanie represji takich jak areszt wydobywczy, z zemsty za hasło „Donald matole”, były nieprzyzwoite. Przyzwoity człowiek powinien opowiedzieć się w tej sytuacji po stronie krzywdzonego. Także wtedy, kiedy nie jest on aniołem. Tak uważał senator Romaszewski 

– wspomina.

Poniżej nowy odcinek „Wywiadu z chuliganem”: