W Calais - francuskim mieście, gdzie ponownie powstaje "dżungla", czyli wielki obóz migrantów - doszło do tragedii. Polski kierowca furgonetki zginął w wyniku nielegalnych działań uchodźców – informowało francuskie radio Europe 1. Bronić imigrantów z Erytrei zaczął Marek Migalski. Bezmyślną narrację europosła podłapał portal Tomasza Lisa. Gotowi są napisać wszystko?

Do tragicznego zdarzenia doszło o godz. 3.45 na autostradzie A16 w pobliżu Calais. Przed ustawioną przez imigrantów blokadą trzy samochody nagle zahamowały. Bus, który najpierw uderzył w jeden z nich i stanął w płomieniach, był zarejestrowany w Polsce. Mężczyzna, który poniósł śmierć w wypadku pod Calais, był Polakiem, mieszkańcem Podkarpacia - podało nieoficjalnie TVP Info.

Francuska policja przyznała, że zatrzymano dziewięciu imigrantów z Erytrei. Byli w jednym z pojazdów stojących przed blokadą. Śledztwo wszczął również Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie.

Na wyjątkowo oburzający komentarz pokusił się były polityk Marek Migalski, a jego szokującą narrację szybciutko podchwycił portal natemat.pl.



Natemat.pl przyznaje: „kilku Erytrejczyków rzeczywiście wpadło na tak skrajnie głupi pomysł” i postawili blokadę z pni drzew na drodze. Ale później zaczyna się dziwaczne tłumaczenie. Według autora tekstu ci, którzy ustawili tę konkretną blokadę nie byli pierwsi, bo „tego typu blokady były przez migrantów urządzane już wcześniej, prawdopodobnie po to, by mogli oni wskoczyć na hamujące TIR-y i spróbować przedostać się przez kanał La Manche do Wielkiej Brytanii”. Prawdopodobnie? Chyba nikt nie ma wątpliwości w jakim celu uchodźcy wkradali się do ciężarówek.

Najgorsze, że pojawiły się sugestie, że Polak, który zginął w Calais poniekąd sam sobie winien, bo... nie zachował ostrożności na drodze!!!

"Gdyby kierowca zachował ostrożność i odpowiedni odstęp, uniknąłby nie tylko śmierci, ale i jakiegokolwiek zderzenia" - napisał portal NaTemat.pl

KOSZMAR!