Politycy opozycji wiele haseł wygłaszają o potrzebie sprowadzenia uchodźców do Polski. Problem pojawia się, gdy są pytani, czy zaproszą przybyszów pod dach swojego domu. Wtedy zaczynąją wymyślać różne preteksty, aby tego nie zrobić. Niektóre dość groteskowe. Tak jak tłumaczenia posła Nowoczesnej Piotra Misiło.

Podczas wczorajszego programu "Minęła 20" obecni w studio goście dyskutowali o tragedii polskiego kierowcy, który zginął w wypadku we francuskim Calais, bo imigranci postawili na drodze barykadę z pni drzew.

CZYTAJ WIĘCEJ: ​Wstrząsające fakty nt. wypadku w Calais. Kierowca umierał w męczarniach – WIDEO

Oczywiście, w trakcie dyskusji pojawił się temat relokacji imigrantów. Przedstawiciele opozycji znowu zaczęli atakować polski rząd. Wtedy redaktor Michał Rachoń zapytał posła Nowoczesnej, czy gotów jest przyjąć uchodźców pod dach własnego domu.

Odpowiedź, to jak Misiło się wił, aby nie odpowiedzieć wprost, była kuriozalna. A już wcześniej składał publiczne deklaracje.

Okazało się, że w przyjęciu przybyszów politykowi partii Ryszarda Petru przeszkadza praca posła.

- Ponieważ jeżdżę po całej Polsce (...) W momencie kiedy będę miał taką możliwość finansowo-logistyczno-operacyjną, to to po prostu uczynię - stwierdził.




Później jeszcze dodał:

- Jako poseł od początku kadencji przeleciałem i przejechałem grubo ponad 120 tysięcy kilometrów. I to jest bardzo trudno, abym mógł przyjąć na swoje barki odpowiedzialność za czyjeś życie - opowiadał Misiło.




Bycie posłem przeszkadza Misiło spełnienie deklaracji? Jest przecież proste rozwiązanie...