Trwała właśnie wojna polsko-rosyjska. Korpus generała Józefa Judyckiego, liczący 7700 żołnierzy, cofał się na zachód polski. Po piętach deptał mu blisko 10-tysięczny rosyjski korpus generała Mellina. Odwrót polskich wojsk osłaniała jazda generała Józefa Bielaka, która wspólnie z jazdą tatarską i litewską Brygadą Kawalerii Narodowej Sulistrowskiego miała z lewego brzegu Niemna utrudniać przeprawę wojsk rosyjskich. 

Kiedy rosyjscy dragoni dotarli do brzegu gen. Bielak na czele Tatarów uderzył na nieprzyjaciela, rozbijając go całkowicie. Niestety kolejny pułk rosyjskich dragonów przeprawił się przez Niemen w innym miejscu i zaatakował lewe skrzydło jazdy litewskiej.

Wojska litewskie wpadły w panikę i zaczęły się cofać. W tej sytuacji Bielak na czele zaledwie 100 żołnierzy rzucił się do desperackiej szarży na pozycje rosyjskie. Impet tego uderzenia całkowicie zaskoczył Rosjan i dał czas rozproszonym oddziałom litewskim na ponowne zebranie sił i przejście do kontrataku. Rosjanie rzucili się do ucieczki – większość utonęła w Niemnie. W obliczu nadciągających przeważających sił rosyjskich wspieranych przez ogień artylerii, generał nakazał odwrót w kierunku na Mir. Jednak dzięki jego szarży główne siły Judyckiego zyskały czas, aby przygotować się do bitwy pod Mirem, do której doszło następnego dnia, a która niestety zakończyła się całkowitą klęską wojsk Rzeczypospolitej.