Andrzej Fonfara przegrał rewanżową walkę o mistrzostwo świata WBC w kat. półciężkiej z broniącym tytułu Kanadyjczykiem Adonisem Stevensonem. Polak znalazł się na deskach już w pierwszej rundzie, a w drugiej trener Fonfary zdecydował o poddaniu reprezentanta biało-czerwonych.

Fonfara już po raz drugi próbował pozbawić Stevensona mistrzowskiego pasa. Przed trzema laty przegrał, ale na punkty. Tym razem było niestety dużo gorzej. - Czekałem na okazję, ale nie musiałem długo czekać. Kiedy pojawiła się szansa, to ją wykorzystałem i było po walce. Pokazałem, że jestem Supermanem i mogę wygrać z każdym - mówił po walce Kanadyjczyk.

Już w pierwszej rundzie rewanżu Fonfara znalazł się na deskach. Zdołał dotrwać do gongu, ale w następnym starciu został zasypany gradem ciosów, a trener polskiego zawodnika Virgil Hunter zdecydowanym gestem zadecydował o przerwaniu walki - czytamy w depeszy PAP.


- Jeden cios nad opuszczoną ręką zmienił wszystko. Od tego momentu nie byłem już sobą. Stevenson jest wielkim mistrzem, czułem jego ciosy lewą ręką. Niestety, rewanż nie poszedł po mojej myśli, muszę wrócić do treningów - ocenił Fonfara.


Statystyki Fonfary w boksie zawodowym to 29 zwycięstw i pięć porażek. Stevensona - 29-1. Kanadyjczyk obronił tytuł mistrza świata już po raz ósmy.