Dorobiliśmy się własnych tituszek. Wiecie Państwo, o czym mówię? Podczas Majdanu na Ukrainie Janukowycz wynajmował prymitywne dresiarstwo, które, zgrupowane w bandach, zakłócało wiece jego przeciwników, posuwając się nieraz do skrajnej przemocy.

Gdy Janukowycza obalono, bandy dresiarstwa nadal działały, byle tylko obrzydzić ludziom nową władzę. Nasze tituszki to oczywiście Obywatele RP – tzn. teraz tak się określają; jak jeszcze PO rządziło, wtedy nazywali się Ruchem Palikota. Dość to wszystko podobne. Żeby zobaczyć, że są to na serio tituszki, wystarczyło obejrzeć kilka dni temu materiał TVP Info – wyzywanie od najgorszych reporterów chcących im zadać pytania, zachwyt nad śmiercią ludzi (wybaczcie, muszę przytoczyć ten obrzydliwy tekst: „Kaczyński rozciapciany w błocie to coś fantastycznego”), można długo wymieniać. Stało się też coś gorszego – fizyczna przemoc. Obywatele RP wmieszali się w tłum i jeden z ich sympatyków uderzył w twarz bohatera opozycji – Adama Borowskiego. Dziś Tituszki RP odcinają się od tego incydentu, ale warto przypomnieć, że po tym, jak policja zabrała na komendę mężczyznę, który uderzył Borowskiego, Obywatele ruszyli pod komisariat, by go bronić. Ale prymitywne, opłacane lub nie dresiarstwo było, jest i będzie w każdej społeczności. Gorzej z tymi, którzy je akceptują. W geście solidarności z Obywatelami RP posłowie PO przynieśli to Sejmu ich symbol – białe róże (skądinąd jak można tak profanować ten piękny kwiat?). A słuchając ich wypowiedzi, można było wyciągnąć jeden wniosek: nic się nie stało, nie ma się co czepiać, a wszystko to wina Kaczyńskiego. Chyba najbardziej zabawny był Rzepliński paradujący z białą różą w marynarce. Przyznaję, to prezes TK godny ludzi atakujących fizycznie bohaterów. Tylko że tego typu zachowanie ze strony opozycji to sugestia do dalszej eskalacji. Dziś kogoś uderzono, co będzie jutro? Pamiętamy przecież wszyscy śp. Marka Rosiaka…