Nikogo nie zdziwiło, że akurat na portalu wPolityce.pl zamieszczono list min. Antoniego Macierewicza do posła Pawła Kukiza, w którym prosi o nieobrażanie Bartłomieja Misiewicza.

W liście, który ma charakter poufny, czytamy m.in.: „Wpisuje się Pan w ten sposób w kampanię dezinformacji i nienawiści od miesięcy uprawianej przez najgorszych szkodników sprawy polskiej. Ludzi, którzy świadomie doprowadzili do ruiny polskie przedsiębiorstwa, niszczyli polską obronność i wyprzedawali polskie interesy narodowe, a swoimi zachowaniami zasłużyli na miano zaprzańców. [...]”. To, że Kukiz zachował się podle i ujawnił prywatną korespondencję, już nie dziwi. Często zmienia poglądy, że przypomnę jego poparcie dla Donalda Tuska w wyborach prezydenckich czy poparcie kampanii Hanny Gronkiewicz-Waltz i parlamentarnej PO. Ale przecież nie o niego tu chodzi; on jest tylko narzędziem. Gra toczy się o zdyskredytowanie min. Macierewicza, który jak nikt inny zadbał o bezpieczeństwo Polski. Chodzi o zablokowanie komisji smoleńskiej. Gra toczy się o niepodległą Polskę. Panu ministrowi dedykuję słowa kardynała Richelieu: „Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”.