Zamachu w Sztokholmie dokonał prawdopodobnie obywatel Uzbekistanu. W Oslo udaremniono zamach, aresztując obywatela Rosji, który chciał podłożyć w centrum miasta bombę. To wieści tylko z ostatniego czasu. Spójrzmy na to w szerszym kontekście. W zeszłym tygodniu na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ doszło do scysji między ambasadorem Wielkiej Brytanii Matthew Rycroftem i ambasadorem Rosji Władimirem Safronkowem. Brytyjczyk oskarżył Rosję o wspieranie tzw. Państwa Islamskiego i innych organizacji terrorystycznych. Rosjanin dostał szału. I nic dziwnego. Chyba po raz pierwszy przedstawiciel tak ważnego państwa powiedział coś, o czym od wielu lat „mówi się” pokątnie i o czym wszyscy wiedzą, bo poszlak jest mnóstwo. I co, w gruncie rzeczy, zupełnie nie zaskakuje, bo przecież w czasach zimnej wojny ZSRS wspierał różnej maści terrorystów, by siać zamęt na Zachodzie i wśród jego sojuszników. Dlaczego Rosja Putina, rządzona przez posowieckie służby, miałaby z tego zrezygnować? Poza tym, sama boi się islamistycznych fanatyków z Rosji i Azji Środkowej. Dlatego chętnie ich eksportuje jak najdalej od siebie.