Gdyby zbadać, kto jest autorem zapytań i interpretacji, składanych przez niektórych posłów, okazałoby się, że to przede wszystkim lobbyści. Niby nie jest to złamaniem prawa, lecz problem jest.

Afera wybuchła, gdy się okazało, że w sejfie Centrum Eksperckiego ds. Kontrwywiadu NATO znaleziono pisma w treści identyczne z interpelacjami składanymi przez polityków PO. Nie jest to jednak odosobniony wypadek. Niektórym posłom i senatorom interpelacje piszą lobbyści m.in. z branży farmaceutycznej czy zbrojeniowej, działający dla prywatnych, często zagranicznych koncernów. Taki „układ” sprawia, że każdy jest zadowolony. Lobbysta, bo temat zaistnieje, a dany minister musi udzielić odpowiedzi. Poseł czy senator, bo dzięki temu zwiększa się jego aktywność. Przynajmniej statystycznie.