– Chciałbym, aby ludzie nauki oraz sędziowie, u których niejawne powiązania biznesowe z PRL-u są nadal żywe, byli zlustrowani. Ta kwestia do tej pory nie została wyjaśniona – mówi Kornel Morawiecki, założyciel koła poselskiego Wolni i Solidarni, w rozmowie z Klaudią Dadurą.

Powiedział Pan dzisiaj podczas konferencji prasowej, że należałoby zlustrować osoby należące do środowiska naukowego. Dlaczego?
Ważne jest oparcie nauki na takich wartościach jak prawda, rzetelność i transparentność. Nie ma rozwoju również bez sprawdzenia, jakie w danym środowisku są powiązania rodzinne czy biznesowe. Niestety w Polsce są instytucje, gdzie niejawne zależności z czasów PRL-u są nadal żywe. To nie jest normalna sytuacja, ponieważ ci ludzie pilnują tylko swojego interesu. Nie widzą tego, że nauka jest konieczna i niezbędna dla rozwoju Polski. Kariera i pieniądze, nie powinny być motorem odkryć naukowych, ale pasja.

Na ten temat podobno rozmawiał Pan z synem i wicepremierem Mateuszem Morawieckim. Jaka była jego reakcja?
Mój syn również dostrzega ten problem. Uważa, że w Polsce, wśród wielu naukowców, brakuje patriotycznego spojrzenia na kształtowanie młodych umysłów.

Kogo konkretnie należałoby zlustrować?
Wolałbym uniknąć podawania takich przykładów. Faktem jest jednak, że różne środowiska nadal uważają byłego prezydenta Lecha Wałęsę za autorytet. Ale lustracja jest konieczna nie tylko w nauce, ale również wśród sędziów. Stąd nasz apel o reagowanie na wszelkie prywaty w nauce oraz eliminowanie osób, które naruszyły zasady etyczne w tym zawodzie. Chciałbym, aby również politycy zaczęli się tą sprawą interesować.