Donald Tusk podpisał zgodę na współpracę służb specjalnych Polski i Rosji rok po tragedii smoleńskiej - podało Radio ZET. O fakcie tym informowała wcześniej "Gazeta Polska Codziennie" - już w 2013 roku! Szef Rady Europejskiej ma w przyszłym miesiącu złożyć w tej sprawie zeznania w prokuraturze.

Oficerowie SKW mieli tuż po wydarzeniach w Smoleńsku zacząć rozmowy z przedstawicielami służb specjalnych Rosji o współpracy. [...] Funkcjonariusze SKW badali Rosjan, czy taka współpraca będzie w ogóle możliwa - spotkania odbywały się z oficjalnymi przedstawicielami służby podczas oficjalnych rautów w ambasadach. Dopiero po uzyskaniu wstępnej zgody na taką współpracę o sprawie poinformowany został premier, który w drugiej połowie 2011 roku podpisał formalną zgodę na negocjacje i podpisanie umowy - informuje Radio Zet.

Nie jest to wbrew pozorom żadna rewelacja. Już w 2013 r. "Gazeta Polska Codziennie" pisała:

Podczas tajnego, 61. posiedzenia speckomisji 28 maja 2013 r. gen. Janusz Nosek ujawnił, że na przełomie 2011 i 2012 r. otrzymał od premiera Donalda Tuska zgodę na podjęcie przez SKW współpracy z FSB. 


Według Noska faktyczna, choć nieformalna współpraca SKW i FSB podjęta została już w 2010 r., zaraz po katastrofie smoleńskiej. Tłumaczy on jednak - zupełnie absurdalnie - że kooperacja miała dotyczyć nie katastrofy, a... zabezpieczenia naszych żołnierzy na misjach zagranicznych.

Jak ujawnił niedawno portal Niezalezna.pl - Donald Tusk był na środę wezwany do Prokuratury Okręgowej w Warszawie jako świadek w śledztwie przeciwko byłym szefom SKW o podjęcie bez zgody władz współpracy z rosyjskim FSB (właśnie w okresie od katastrofy smoleńskiej do popisania zgody przez Tuska w 2011 r.). Były premier wykręcił się jednak nadmiarem obowiązków służbowych.