70 lat temu, we wsi Ostrowsko pod Nowym Targiem otoczony przez UB i KBW mjr Józef Kuraś „Ogień” próbował popełnić samobójstwo, śmiertelnie ranny, zmarł następnego dnia w szpitalu w Nowym Targu. Negatywny obraz Józefa Kurasia „Ognia” przekazany społeczeństwu polskiemu to efekt właśnie tych 70 lat nieustannej komunistycznej propagandy, która z bohatera antykomunistycznego podziemia usiłowała zrobić pospolitego zbrodniarza. 

Mjr Kuraś był żołnierzem Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, dowódcą oddziałów Ludowej Straży Bezpieczeństwa. Od 1945 r. dowodził zgrupowaniem „Błyskawica” walczącym z władzą komunistyczną.



Maciej Korkuć, historyk z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. mówił Polskiej Agencji Prasowej: 

To Sowieci byli górą. Nie wyjaśniono sporów i wątpliwości w czasach kiedy żyli świadkowie tych wydarzeń. Przez lata wydarzenia obrastały błędnymi interpretacjami. Do tego dochodziła komunistyczna propaganda, która konsekwentnie budowała fałszywy obraz "bandytów z lasu".


Korkuć podkreślił też, że wojna partyzancka niesie szczególne wyzwania. Partyzanci wykonywali wyroki na zdrajcach, konfidentach Gestapo czy UB. Różne struktury konspiracyjne nie tłumaczyły się ze swoich działań przed innymi. Dzisiejsi historycy po latach wiele z tych sytuacji mogą zweryfikować w dokumentach. Wówczas nie było to możliwe. Dzisiaj możemy potwierdzić, że np. cywil X był słusznie traktowany jako donosiciel bezpieki, bo faktycznie donosił, ale wtedy propaganda głosiła wszem i wobec, że wszyscy, którzy zginęli to „niewinni mieszkańcy”.

Gdyby budowany przez komunistów czarny obraz "Ognia" był prawdziwy, gdyby rzeczywiście wtedy był znienawidzony przez ogół ludności, UB nie bałoby się pochować go na Podhalu. Tymczasem w dokumentach jest mowa wprost: jego zwłok nie można tam pogrzebać, bo grób stanie się miejscem kultu i będzie utrwalał legendę. Dlatego zwłoki od razu wywieziono do Krakowa do siedziby WUBP i ślad po nich zaginął.


– dodał historyk.