Rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec zarzucił policjantom, że nie dopuścili ratowników medycznych do 21-letniego kierowcy seicento, który miał przyczynić się do wypadku rządowej limuzyny z premier Beatą Szydło w miniony piątek w Oświęcimiu. „Pan pisze poważnie? Wierzy pan naprawdę w to, że policjanci wchodzili w kompetencje ratowników i nie dopuszczali ich?” - odpowiedzieli mu policjanci na Twitterze. 

„Na miejscu pomoc medyczną, w tym wywiad przeprowadzają ratownicy (i faktycznie nie musi to być formalnie lekarz)” - dodali. 

„W jakim celu kopiecie się z koniem? Jemu nie chodzi o prawdę a o zadymę” - skomentował to jeden z internautów. 

Opozycja totalna podgrzewa jak może sprawę piątkowej kraksy rządowej limuzyny. Dziś działacze Platformy Obywatelskiej zapowiedzieli, że złożą do prokuratury zawiadomienie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez policjantów oraz prokuratora nadzorującego ich czynności po wypadku z udziałem samochodu premier Beaty Szydło. Według PO chodzi o niezapewnienie kierowcy seicento dostępu do adwokata.

Jan Grabiec ocenił, że ubiegłotygodniowy wypadek szefowej polskiego rządu pokazuje „słabość instytucji państwa”.

Jednakże te wydarzenia, których jesteśmy świadkami od piątku, od momentu, w którym wydarzył się wypadek, są wydarzeniami wręcz skandalicznymi

- powiedział polityk na czwartkowej konferencji prasowej.

Grabiec wdał się także w dyskusję z policją na Twitterze.


Wypowiedź rzecznika PO celnie spuentowali internauci.





Tymczasem wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński powiedział dziś, że opozycja wykorzystuje wypadek drogowy z udziałem premier Beaty Szydło do ataku politycznego. Zapewnił, że kierowca fiata został po wypadku zbadany przez lekarza i poinformowany o możliwości skorzystania z adwokata. 

W Oświęcimiu miał miejsce wypadek drogowy z winy nieumyślnej kierowcy seicento. Tak stwierdził prokurator i policja, do tego przyznał się kierowca seicento. Podniosła się wrzawa ze strony opozycji, która atakuje Biuro Ochrony Rządu i rząd za coś, co nie stwarza powodu do takiego typu działań

- mówił w PolskimRadio24 Jarosław Zieliński.

Kierowca seicento został poinformowany, z tego co wiemy, o możliwości skorzystania z adwokata. Bardzo poważnie zastanowiłbym się nad tym, na ile postępowania życia publicznego, także posłów PO, mogły wpłynąć na mataczenie w tej sprawie. Kierowca był wyraźnie zachęcany wypowiedziami polityków PO do zmiany zeznań. Jeżeli tak by to zostało zakwalifikowane, to może oznaczać nie tylko kwestię, którą powinna się zająć komisja etyki poselskiej, ale również prokuratura. To na pewno sprawa do zbadania, to może posiadać takie znamiona

- dodał wiceminister.

Do wypadku, w którym ranna została Beata Szydło i dwóch funkcjonariuszy BOR, doszło 10 lutego wieczorem. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo. 14 lutego prokuratorski zarzut w tej sprawie usłyszał Sebastian K., kierowca fiata. Szefowa rządu od piątku przebywa na leczeniu w Wojskowym Instytucie Medycznym.