Narastają kłopoty sędziego Wojciech Łączewskiego - prokuratura w Krakowie wszczęła nowe śledztwo w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań i złożenia fałszywego zawiadomienia o włamaniu do laptopa. Zanim jednak sędzia ewentualnie usłyszy zarzuty musi mieć uchylony chroniący go immunitet.

O skandalu wokół warszawskiego sędziego Wojciecha Łączewskiego portal niezalezna,pl informował wielokrotnie.

"W lutym tego roku w mediach pojawiła się informacja dotycząca sędziego z Warszawy Wojciecha Łączewskiego, który chciał umawiać się z osoba podszywającą się pod Tomasza Lisa, aby „powstrzymać PiS”. Gdy dziennikarze ujawnili skandal (sędzia nie może angażować się politycznie), Łączewski twierdził, że padł ofiarą prowokacji i ktoś podszywa się pod niego w internecie".

CZYTAJ WIĘCEJ: ​Sędzia Łączewski przeniesiony. Nie będzie już orzekał w sprawach karnych

Dotychczasowe śledztwo toczyło się z zawiadomienia Łączewskiego, który twierdził, że ktoś włamał się do jego komputera. Sprawę prowadzono najpierw w Warszawie, później Legnicy, na koniec trafiła do Krakowa. Ostatecznie jednak biegli informatycy stwierdzili, że nie było żadnej ingerencji.

W związku z tym Prokuratura Regionalna w Krakowie wszczęła nowe śledztwo. Związane z podejrzeniem popełnienia przestępstw przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Fałszywych zeznań i złożenia fałszywego zawiadomienia.

- Śledztwo zostało wszczęte w miniony piątek. Oczywiście, jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko - powiedział portalowi niezalezna.pl prokurator Zbigniew Gabryś.


Nawet jeśli śledczy chcieliby postawić Łączewskiemu zarzuty, to najpierw musiałby zostać uchylony immunitet chroniący sędziów.

- Jeśli zaistnieje taka konieczność, to wniosek złożymy, ale za wcześnie o tym mówić. Uprzedzając pytania, nie mamy gotowego wniosku - zapewnia prokurator Gabryś.