Benzyna i olej napędowy są obecnie najtańsze od początku lata. Spadające ceny paliw oczywiście cieszą zmotoryzowanych urlopowiczów, z wyjątkiem tych, którzy tankują autogaz, bo ten od pewnego czasu drożeje. Drożeć pewnie będą także pozostałe paliwa, ale jeszcze nie w tym tygodniu – prognozują eksperci.

Z analizy firmy BM Reflex, zajmującej się rynkiem paliw, wynika, że średnia cena bezołowiowej benzyny 95 w ubiegłym tygodniu wynosiła 4,28 zł, a oleju napędowego 4,05 zł. To najniższe ceny od początku wakacji, a w porównaniu z ubiegłym rokiem spadły o blisko 10 proc.

– Są niższe niż przed rokiem o tej samej porze od 20 do ponad 60 gr za litr – ocenia Urszula Cieślak z BM Reflex.

Niestety, drożeje autogaz. W ubiegłym tygodniu na niektórych stacjach paliwowych podwyżki wynosiły kilkanaście groszy, co wywindowało średnią cenę LPG do 1,74 zł za litr, a więc do najwyższego poziomu od lutego br. Jak twierdzą analitycy, autogaz w najbliższej przyszłości tanieć nie będzie. Wręcz przeciwnie, jego ceny mogą pójść jeszcze w górę, ale trudno przewidzieć, jak bardzo.

Możliwy jest natomiast w tym tygodniu dalszy spadek cen benzyny i oleju napędowego. Eksperci BM Reflex zauważają jednak, że obniżki cen tych paliw były ostatnio coraz mniejsze, w poprzednim tygodniu średnia cena spadła o 2 gr na litrze. Dlatego jeśli benzyna i ON w najbliższych dniach potanieją, to korekty w dół będą minimalne. Większe są szanse na dalszą obniżkę ceny benzyny. W wypadku oleju napędowego, paliwo to w hurcie podrożało średnio o 8 gr za litr, a to oznacza, że dalsze spadki cen diesla są mało prawdopodobne.

Analitycy podkreślają, że na ceny hurtowe w polskich rafineriach, oprócz sytuacji na światowym rynku ropy i walut, wpływ ma także polityka klimatyczna Unii Europejskiej. Nakłada ona na dystrybutorów paliw obowiązek dodawania do każdego litra benzyny do 10 proc. bioetanolu, a do każdego litra oleju napędowego do 7 proc. bioestrów oleju rzepakowego. Taka mieszanka dodatkowo wymaga drogich dodatków stabilizujących. To powoduje, że benzyna i ON w Polsce są droższe co najmniej o 15 gr na litrze.

Ostatnie spadki cen paliw na naszych stacjach to przede wszystkim efekt sytuacji na rynku ropy naftowej. Dwaj jej czołowi producenci, Arabia Saudyjska oraz Iran, nie zamierzają ograniczać wydobycia mimo nacisków innych członków OPEC i Rosji. Saudowie od dłuższego czasu próbują w ten sposób doprowadzić ceny ropy do poziomu, przy którym nieopłacalne będzie jej pozyskiwanie z łupków przez amerykańskie koncerny. Persowie natomiast wracają na światowe rynki po kilku latach międzynarodowego embarga i aby odzyskać utraconą – głównie na rzecz Rosji – pozycję zwiększają wciąż produkcję i oferują korzystne ceny.

W dłuższej perspektywie oznacza to, że paliwa raczej drożeć nie będą, jest za to szansa, że po lekkiej korekcie w górę, znów zaczną tanieć.

– Gdyby tak się stało, benzyna i olej napędowy za kilka miesięcy mogą kosztować w Polsce ok. 4 zł za litr – przewidują eksperci.