Nowy prezes IPN dr Jarosław Szarek nie wykluczył ekstradycji ze Szwecji krwawego stalinowskiego sędziego wojskowego Stefana Michnika. Gdy w 2013 r. gościłem w Szwecji, dotarłem pod jego dom. Dzwonek do drzwi – przez dwie godziny nikt nie otworzył. Może był wtedy w Polsce? Podobno od czasu do czasu odwiedza swojego przyrodniego brata Adama.

Oczywiście odwiedza brata w wielkiej tajemnicy, żeby nie natknąć się na „antysemickie spojrzenie” jakiegoś nienawistnika, który rozpoznałby w nim mordercę sądowego. Więcej szczęścia niż ja miała ekipa Jana Pospieszalskiego. Michnik drzwi otworzył, a na pytanie o przeszłość odpowiedział tylko, że to jego prywatna sprawa. I zniknął we wnętrzu domu.

Przypomnijmy karierę tego „nękanego” dziś oprawcy. Ale najpierw zadajmy pytanie: Czy można ścigać sympatyka Solidarności, współpracownika Radia Wolna Europa i paryskiej „Kultury”, a do tego wielbiciela książek i muzyki poważnej? Możliwe jest to chyba tylko w „faszystowskiej” i „antysemickiej” Polsce.

Michnik przez lata był ścigany przez Instytut Pamięci Narodowej. Już sam ten fakt powinien dać do myślenia wszelkim obrońcom praw człowieka, organizacjom gejów i lesbijek, walczącym z rasizmem, ksenofobią i nietolerancją, ze szczególnym uwzględnieniem Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita, i wszystkim w ogóle „postępowcom”. Obowiązkiem „postępowców” było potępienie tego bezprawnego zamysłu. I nie przekonuje ich to, że Stefan Michnik ma na koncie co najmniej dziewięć wyroków śmierci na niewinnych ludzi (część została wykonana). – Przecież te „incydenty” miały miejsce w latach 50., a poza tym tego wymagała (socjalistyczna) racja stanu. Dlaczego nie ma przedawnienia? – pyta „postępowiec”. I nie jest dla niego istotne, że III RP zakwalifikowała czyny byłego sędziego jako zbrodnie sądowe, a po 1956 r. wszyscy skazani przez niego zostali zrehabilitowani (w tym również pośmiertnie). Ściganie Michnika „postępowiec” uważa za zemstę polityczną. Jeśli ktoś tego nie rozumie, jest rewanżystą, oszołomem i… antysemitą.

Ścigany od 17 lat

Procedura ścigania kpt. Stefana Michnika sięga 1999 r., kiedy na biurku Hanny Suchockiej (ówczesnej minister sprawiedliwości) znalazły się dwa wnioski – o wszczęcie śledztwa wobec stalinowca (autorstwa Ligi Republikańskiej) oraz o jego ekstradycję ze Szwecji. Zarzuty były konkretne – wydawanie wyroków śmierci w sfingowanych procesach politycznych, co w myśl polskiego kodeksu karnego stanowi przestępstwo. Oba wnioski nie doczekały się jednak rozstrzygnięcia. W jednym z wywiadów Suchocka stwierdziła, że nie będzie zajmować się ewentualną ekstradycją Michnika do Polski, gdyż sprawa nie leży w kompetencjach prokuratury powszechnej, lecz IPN (który jeszcze nie istniał i w którego powołanie mało kto wówczas wierzył).

W 2000 r. IPN jednak powstał i zapowiedź wystąpienia o ekstradycję Michnika – jako winnego zbrodni sądowych – była pierwszą publiczną deklaracją, jaką złożył prof. Witold Kulesza, szef pionu śledczego Instytutu – Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Zapowiedź przeżyła nawet swojego autora – prof. Kulesza został odwołany.

Dopiero w 2010 r. Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie, na wniosek pionu śledczego IPN, wydał nakaz aresztowania Michnika, na podstawie którego został następnie wydany Europejski Nakaz Aresztowania. 18 listopada 2010 r. sąd w Uppsali odmówił wydania zbrodniarza, tłumacząc, że czyny, które mają mu być zarzucone w Polsce, w świetle szwedzkiego prawa uległy przedawnieniu.
 
Aleja Przyjaciół (komunistów)

Stefan Michnik urodził się 28 września 1929 r. w Drohobyczu. Jego miastem, jak deklaruje, do dziś pozostał Lwów – tu do 1939 r. uczęszczał do szkoły powszechnej. Ważniejszy od Lwowa był dla niego jednak komunizm, który wyssał z mlekiem matki. Helena Michnik, aktywistka Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej „Życie”, działaczka Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i Komunistycznej Partii Polski, następnie Związku Patriotów Polskich, po 1945 r. była nauczycielką w Korpusie Kadetów KBW i autorką stalinowskich podręczników do historii. Ojciec, Samuel Rosenbusch ps. Emil, Miłek, prawnik komunista, zginął w stalinowskich czystkach w 1937 r. Przyrodni ojciec – Ozjasz Szechter – został przed wojną skazany za antypolską działalność w nielegalnej KPZU. Po „wyzwoleniu” był kierownikiem Wydziału Prasowego Centralnej Rady Związków Zawodowych i zastępcą redaktora naczelnego „Głosu Pracy”.

Wszystko to sprawiło, że Stefan Michnik też zapragnął służyć komunistycznej ojczyźnie. Nie bez znaczenia był zapewne również fakt, że razem z braćmi: Jerzym (późniejszy elektryk i emigrant do Stanów Zjednoczonych) i Adamem (późniejszy naczelny „Gazety Wyborczej”) mieszkał przy alei Przyjaciół 9/13, w sąsiedztwie dygnitarzy PZPR i MBP.

Komunistyczną karierę rozpoczął w Związku Walki Młodych, potem był Związek Młodzieży Polskiej, Polska Partia Robotnicza i w końcu Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Partia umożliwiła mu również karierę zawodową: laborant-elektryk elektrowni warszawskiej został przyjęty do Oficerskiej Szkoły Prawniczej w Jeleniej Górze. Bo elektrykiem, tak jak brat Jerzy, pozostawać nie zamierzał.

Dużo więcej na ten temat w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”.