Wczoraj wieczorem mieszkańcy Warszawy mogli westchnąć "nareszcie!". Hanna Gronkiewicz-Waltz obwieściła na antenie TVN24, że w kolejnych wyborach samorządowych nie będzie kandydowała na urząd prezydenta Warszawy. Z euforią jednak trzeba się wstrzymać, bo politycy Platformy Obywatelskiej już różne deklaracje składali. Jak było z dotrzymywaniem słowa każdy pamięta.

Hanna Gronkiewicz-Waltz od lat jest krytykowana za swoje działania jako prezydent Warszawy. Przykłady można by wymieniać bez końca. Poza tym w ostatnich miesiącach liczne nieprawidłowości w instytucjach jej podległych odkryli m.in. funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

CZYTAJ WIĘCEJ: Co znajdzie CBA w ratuszu? Bufetowagate – afera, która pogrąży Gronkiewicz-Waltz?

CZYTAJ WIĘCEJ: Stołeczny ratusz pod lupą CBA. Zbadają finanse urzędników Gronkiewicz-Waltz?

To oczywiście tylko jeden wątek - skandali i afer było znacznie więcej. Obecnie jest szansa, że wreszcie zostaną - przynajmniej niektóre z nich - wyjaśnione, a ludzie odpowiedzialni poniosą sprawiedliwą karę.

Tymczasem wczoraj Hanna Gronkiewicz-Waltz była gościem TVN24. I powtórzyła wcześniejszą deklarację. Nie wystartuje w kolejnych wyborach samorządowych.

– Jeśli dokończę kadencję, to nie mam zamiaru ponownie startować – zapewniła Hanna Gronkiewicz–Waltz. Oby dotrzymała słowa.


Kogo zamiast niej Platforma Obywatelska wystawi za trzy lata (jeśli jeszcze będzie istniała) w walce o fotel prezydenta Warszawy? Dziennikarz TVN24 wymienił Małgorzatę Kidawę-Błońską i Rafała Trzaskowskiego.
– To byliby dobrzy kandydaci, ale ja nie mogę mówić, na kogo bym postawiła. Najpierw trzeba zrobić badania focusowe i dopiero wtedy zdecydować – odpowiedziała.