Kuba Sufin, który od 2007 roku kierował portalem tvn24.pl, od niedawna pracuje w Telewizji Publicznej. Choć zarządzane przez niego medium publikowało skandaliczne artykuły na temat tragedii w Smoleńsku, teraz Sufin twierdzi, że było inaczej. Postanowiliśmy więc odświeżyć mu pamięć.

W kierowanym przez Sufina portalu po katastrofie smoleńskiej ukazywały się skandaliczne teksty dotyczące smoleńskiej tragedii. W relacjonowaniu zdarzeń z nią związanych tvn24.pl mówił jednym głosem z „Gazetą Wyborczą”. Niedawno Sufin trafił do TVP, co było niemałym zaskoczeniem. Teraz portal wpolityce.pl umożliwił Sufinowi wybielenie się. Były szef portalu tvn24.pl, który niedawno trafił do TVP, w rozmowie z Piotrem Skwiecińskim, opowiada, jakim to obiektywnym medium kierował. „(…) w mojej opinii było to źródło obiektywnej informacji” – mówi o tvn24.pl. Z rozmowy można się też dowiedzieć, że w sprawie katastrofy smoleńskiej, portal starał się „zachować standardy dziennikarstwa typu BBC”. „Mogę tylko jeszcze raz powiedzieć: w całej mojej pracy dziennikarskiej, w tym jako szef tvn24.pl, kierowałem się standardami klasycznego dziennikarstwa informacyjnego. I nikt nie jest w stanie przywołać żadnej podjętej przeze mnie decyzji, sprzecznej z tymi standardami” – stwierdza na zakończenie rozmowy. Rozmowa spotkała się z krytycznymi opiniami internautów, którzy bardzo skrytykowali Sufina. Po kilkudziesięciu minutach komentarze zostały wykasowane , zablokowano także dodawanie nowych komentarzy.

A co publikował podległy Sufinowi portal tvn24, przypominamy poniżej. To zaledwie kilka z ogromnej ilości przykładów - odświażmy panu Sufinowi pamięć.

„Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabije/zabiją”. Takie słowa kilkadziesiąt sekund przed katastrofą prezydenckiego TU-154 pod Smoleńskiem miał wypowiedzieć kapitan Arkadiusz Protasiuk – dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. To fragment, który wcześniej w stenogramie pojawił się jako „niezrozumiały”

– informował za główną stacją kierowany przez Sufina portal. Oczywiście ani takiej wypowiedzi Protasiuka, ani innych podobnych zdań, nie odnaleziono na taśmie rejestrującej rozmowy w kabinie pilotów tupolewa.

TVN24 podał też, że 10 kwietnia 2010 r. przed wylotem z Warszawy do Smoleńska na wojskowym Okęciu doszło do kłótni między kpt. Arkadiuszem Protasiukiem a gen. Błasikiem.

Jak ustalił reporter programu „Polska i Świat” TVN24 – przemysłowe kamery miały 10 kwietnia rano zarejestrować rozmowę dwóch wojskowych – wyraźnie wzburzonych, kłócących się: generała Andrzeja Błasika i kapitana Arkadiusza Protasiuka. Wojskowi mieli pokłócić się o wylot do Smoleńska. [...] Generał Andrzej Błasik miał udzielić podwładnemu reprymendy i miał używać przy tym słów wulgarnych. To rzekomo przez kłótnię, która przeniosła się aż do trapu samolotu, prezydenta powitał generał Błasik, a nie kapitan Protasiuk

– donosił portal tvn24.pl, kierowany wówczas przez Kubę Sufina.

Temat rzekomej kłótni Protasiuka z Błasikiem całkowicie zdominował na kilka dni serwisy informacyjne telewizji, prasę i media elektroniczne. Pojawiły się nawet informacje, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poszukuje ekspertów, którzy umieliby z ruchu warg – posługując się jedynie niewyraźnym nagraniem z kamery przemysłowej! – odtworzyć treść rozmowy między pilotem a dowódcą Sił Powietrznych.

Po trzech tygodniach nagonki na gen. Błasika – prokuratorzy wojskowi prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy ostatecznie przyznali, że żadnej kłótni nie było. Płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, oświadczył: „Prokuratorzy zakończyli oględziny nagrań wideo z lotniska Okęcie z 10 kwietnia 2010 r. Nie znaleźli żadnych kadrów, które wskazywałyby na to, aby pomiędzy dowódcą sił powietrznych gen. Andrzejem Błasikiem a dowódcą statku powietrznego kpt. Arkadiuszem Protasiukiem doszło do kłótni”. Co więcej, żadna z kamer przemysłowych zainstalowanych na lotnisku wojskowym Okęcie (w tym w saloniku dla VIP-ów, gdzie miało dojść do awantury) nie zarejestrowała nawet sytuacji, w której obaj oficerowie staliby obok siebie.

Portal zarządzany przez Sufina rozpowszechniał też nieprawdziwą historię o tym, że generał Błasik mógł siedzieć za sterami tupolewa.

Wojskowa prokuratura bada czy generał Andrzej Błasik mógł 10 kwietnia przejąć stery drugiego pilota TU 154 M 101 lub nakazać załodze lądowanie mimo złej pogody. Takie dwie hipotezy pojawiły się – wśród innych – po zeznaniach wojskowych pilotów.

Ustaliliśmy, że oskarżyciele z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w trakcie przesłuchań pilotów z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego pytają o podatność na naciski dowódcy załogi z 10 kwietnia kpt. Arkadiusza Protasiuka i drugiego pilota – mjr. Roberta Grzywny

– podawał tvn24.pl.

Były też i „rewelacje” tego rodzaju…

Piloci rządowego samolotu Jak-40 lądując 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku złamali procedury – tak wynika z ustaleń wewnętrznego śledztwa komisji dowództwa sił powietrznych, badającej incydenty lotnicze. Do ustaleń jako pierwsi dotarli reporterzy TVN24

– przekazywał portal stacji. Kilka miesięcy później okazało się, że porucznik Artur Wosztyl, pilot Jaka-40, którym do Katynia lecieli dziennikarze, nie złamał procedur. Rzecznik dyscyplinarny 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego uniewinnił pilota.

Co pisali dziennikarze tvn24.pl o II konferencji smoleńskie? „W referatach przedstawionych na konferencji pojawiły się zgniecione młotkiem puszki po napoju” – czytamy m.in. w leadzie (wstępie) tekstu na ten temat. To uznano za najważniejsze i postanowiono podkreślić. Do artykułu dołączono materiał Jakuba Sobieniowskiego, który kończy się zdaniem: „Jutro będzie drugi dzień smoleńskiej konferencji, nazywanej naukową”.
 

Petycja do Jacka Kurskiego, prezes Telewizji Polskiej: Wycofanie decyzji o zwolnieniu Michała Rachonia z funkcji wicedyrektora TAI 



Kuba Sufin (faktycznie Krzysztof Sufin) od kilkunastu lat był związany z koncernem ITI. W latach 80. był działaczem Niezależnego Związku Studentów (w 1981 r. był m.in. inicjatorem kampanii w sprawie likwidacji służby wojskowej studentów i negocjatorem NZS w rokowaniach z MSW). W 1988 r. wyjechał do Francji, po powrocie do Polski w 1990 r. pracował w „Super Expressie” i Polskim Radiu. Gdy prezesem Telewizji Polskiej został Wiesław Walendziak (późniejszy poseł AWS-u i PiS-u; po odejściu z PiS-u stał się krytykiem Jarosława Kaczyńskiego i jego partii), pracował m.in. w Polsacie i Prokomie Ryszarda Krauzego – ostatnio w jego spółce Bioton. Sufin wraz z tzw. środowiskiem pampersów trafił do telewizji publicznej. W 1997 r. odszedł z TVP, później pracował w dzienniku „Życie” Tomasza Wołka, Polskiej Agenci Prasowej, a od 2003 r. – z roczną przerwą – w TVN24. W 2007 r. został redaktorem naczelnym TVN24, a następnie dyrektorem TVN24 on-line. Niedawno Sufin został dyrektorem Ośrodka Mediów Interaktywnych w Telewizji Polskiej.