W związku z narastającym kryzysem imigracyjnym i pogłębianiem się problemów z rozmieszczeniem wielotysięcznych rzesz uchodźców ośrodek analityczny European Democracy Lab [EDL] zaproponował, by dawać uchodźcom ziemię w Europie, żeby mogli w nowym miejscu odtworzyć swoją ojczyznę – relacjonuje niemiecki tygodnik „Focus”.

Z tego rodzaju pomysłem wystąpili szefowa EDL Ulrike Guérot i austriacki pisarz Robert Menasse w eseju zamieszczonym w niemieckiej wersji miesięcznika „Le Monde diplomatique”. Według autorów Europa zamiast finansować kursy integracyjne i językowe oraz przeznaczać znaczne środki na budowę murów, ochronę granic i wzmocnienie bezpieczeństwa, powinna pomóc imigrantom przez wydzielenie pewnego kapitału na start i przyznanie ziemi pod zabudowę. Wtedy imigranci będą w stanie sami o siebie zadbać i będą mogli rozpocząć budowę miast. Właśnie takie miasta, w rodzaju Nowego Damaszku czy Nowego Aleppo, mogą być zdaniem Guerot i Menasse rozwiązaniem problemów związanych z integracją. Z czasem, jak zapewniają autorzy eseju, „przybysze w naturalny sposób wymieszają się z mieszkańcami starych miast”. Uchodźcy np. "będą szukali pracy w Berlinie, a [niemieccy] studenci tanich mieszkań w Nowym Damaszku. Pełna integracja miałaby stać się udziałem trzeciego pokolenia przybyszów, gdy „wnuki pierwszej fali przyjezdnych opanują język nowej ojczyzny”, przekonują Guerot i Menasse i jako przykład podają osiedla niemieckich kolonistów zakładane w Ameryce w XVIII i XIX w. – New Hannover czy New Hamburg. Projekt zakłada, że w nowych miastach imigranci powinni mieć swoje szkoły, teatry, szpitale, rozgłośnie radiowe i gazety. „Syryjscy lekarze czy kurdyjscy nauczyciele powinni od razu mieć prawo do pracy w swoim zawodzie bez konieczności uzyskania zezwoleń niemieckiej administracji”.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".