- O prawdziwej przeszłości Lecha Wałęsy wiedziałem już dawno. Natomiast w wymiarze publicznym, szczególnie międzynarodowym, sporo się stało. To w świecie jest omawiana sprawa - powiedział Jarosław Kaczyński w rozmowie z "Gazetą Współczesną". W wywiadzie prezes PiS zastanawia się czy wyjdą na światło dzienne fakty, "o których nie wiemy, albo wiemy, ale nie jesteśmy w stanie tego procesowo udowodnić".

Wywiad z liderem PiS pokazuje dorobek 100 dni rządu Beaty Szydło. Jarosław Kaczyński za błąd uznaje przyjazd do Polski Komisji Wenckiej. Prezes Kaczyński uważa, że komisja prędzej czy później w Polsce by się pojawiła, ale powinno to nastąpić nie teraz, a za kilka miesięcy. - Pewne sprawy byłyby już wówczas w naszym kraju załatwione. A przyjazd teraz jeszcze bardziej spór nakręcił. Należało się lepiej do tej wizyty przygotować, porozmawiać z nimi, zwrócić się do europejskich autorytetów prawniczych. Z punktu widzenia prawa naszym działaniom nic się nie da zarzucić. Można więc sądzić, że opinia Komisji Weneckiej byłaby wówczas dużo bardziej obiektywna niż ta, która być może zostanie sformułowana. Bo to są ludzie, z którymi można rozmawiać i przekonywać za pomocą argumentów - uważa Kaczyński.

Prezes PiS  odpiera zarzut, że jego partia się zamyka. - Jest wręcz przeciwnie – otwieramy się. Proszę zwrócić uwagę na skład rządu. Tam są bardzo ważni ludzie, tacy jak na przykład Mateusz Morawiecki (...) Podobnie jak Piotr Gliński, drugi wicepremier, dzisiaj bardzo ważna osoba. Są też tacy ludzie, jak Konstanty Radziwiłł, który wobec Prawa i Sprawiedliwości znajdował się na spory dystans czy Anna Streżyńska, wprawdzie szefowa urzędu centralnego w naszym poprzednim rządzie, ale z PiS nie związana. To rzekome zamykanie jest jednym z funkcjonujących na nasz temat mitów. Podobnie jak to, że ja się nie interesuję kwestiami gospodarczymi i zupełnie się na nich nie znam - mówi prezes partii rządzącej
.
- Bardzo chcielibyśmy działać w sytuacji, gdy funkcjonuje normalna opozycja, z którą raz się spieramy, innym razem współpracujemy. Ale nam na to nigdy nie pozwolono. Ani teraz, ani wtedy, gdy byliśmy przy władzy w latach 2005-2007. A jak byliśmy w opozycji, traktowano nas tak, że obecna opozycja w Sejmie ma po prostu raj. Nam zgotowano piekło. A oni jeszcze teraz narzekają…
- mówi Kaczyński.

Lider PiS został też zapytany o odnalezione w domu gen. Kiszczaka dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy. Nie był jednak zawartością zaskoczony: - O prawdziwej przeszłości Lecha Wałęsy wiedziałem już dawno. Natomiast w wymiarze publicznym, szczególnie międzynarodowym, sporo się stało. To w świecie jest omawiana sprawa. Może nie jakaś super sensacja, ale rzecz dość szeroko komentowana, wywołująca jednak pewien szok. Jak wcześniej o tym mówiliśmy, to nie brano tego pod uwagę. A teraz następuje zdziwienie, że to było jednak inaczej niż oni sądzili. Trudno natomiast powiedzieć, czy wyjdą inne fakty, o których nie wiemy, albo wiemy, ale nie jesteśmy w stanie tego procesowo udowodnić - podkreślił.

Jarosław Kaczyński skomentował też ataki na rząd płynące zza granicy: -  Reakcja świata zewnętrznego ma źródła w naszym kraju. Jednocześnie to potem do nas wraca i wszystko kręci się dalej. Ze strony naszych sojuszników formułowane jest oczekiwanie, żeby w Polsce był spokój, choćby przed bardzo ważnym warszawskim szczytem NATO. Tylko tyle, że to zewnętrzne poparcie, te opowieści zupełnie oderwane od rzeczywistości o zagrożeniu demokracji w kraju, są w tej chwili głównym paliwem tego, co się u nas dzieje. Można powiedzieć naszym przyjaciołom tak: zakręćcie ten kurek z benzyną, to się przestanie palić. Ale na razie, co nas martwi, nie zakręcają - dodał.