To ci dopiero ciekawostka. Lech Wałęsa zwrócił się do wdowy po Czesławie Kiszczaku, żeby uwierzyła mu „jak na spowiedzi”, że nigdy nie zgodził się „na współpracę agenturalną z SB”. Były prezydent snuje też dalej historię o jakimś tajemniczym „sprawcy”, który miał stać za wszystkim, a także wybacza Kiszczakowi.

Wcześniej Wałęsa zapewniał, że nigdy nie został złamany, a w rozmowach z SB chciał tylko „przekonywać” funkcjonariuszy PRL. Obecnie twierdzi, że jako donosy mogły być wykorzystywane jego odręczne notatki, które rekwirowano podczas rewizji. Pojawił się też wątek tajemniczego „sprawcy”, który ma za wszystkim stać.

Jednak teraz Lech Wałęsa przebił chyba swoje ostatnie liczne wystąpienia oraz tłumaczenia. Postanowił mianowicie… wyspowiadać się na blogu wdowie po Czesławie Kiszczaku.

Pani Kiszczakowa tak szczerze ,Czy naprawdę Generał nie znał prawdy o mnie i o Bolku ,Nie wierzę , ale proszę mi uwierzyć jak na spowiedzi Ja naprawdę nie zgodziłem się nigdy na współpracę agenturalną z SB , Ja naprawdę nie dałem się złamać ,Ja naprawdę nie brałem żadnych pieniędzy , Ja naprawdę nie doniosłem na nikogo ani ustnie ani na piśmie . Jest i żyje sprawca tej sprawy .Liczę że wyzna prawdę tej prowokacji jest sprawą czy generał o tym wiedział a że zlecił podrabianie rozmowy z Bratem rozmowy w Magdalence i innych papierów to oczywiste, ja mu wybaczam to była walka kto kogo ja ostatecznie wygrałem .Swoją niezależną taktyką

– napisał Lech Wałęsa na swoim blogu (pisownia oryginalna).

Były prezydent przebywa obecnie z wizytą w Wenezueli. W związku z najnowszymi ustaleniami IPN, Wałęsa przekonuje, że nie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Tymczasem w aktach znalezionych w domu Czesława Kiszczaka znalazły się dwie pełne teczki tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”: teczka personalna i teczka pracy. Prezes IPN poinformował, że są w nich odręcznie podpisane przez Lecha Wałęsę zobowiązanie do współpracy z SB oraz pokwitowania odbioru pieniędzy.