Nie było politycznej poprawności. Członkowie Grupy Wyszehradzkiej, w tym Polska, zdecydowanie oświadczyli na konferencji prasowej w Pradze, że konieczna jest realna kontrolę granic UE i skuteczne działania ograniczające napływ migrantów. Wspólne stanowisko czterech państw Europy Środkowej dobrze wróży przed marcowym posiedzeniem Rady Europejskiej.

Polska, Czechy, Słowacja i Węgry przyjęły wspólną deklarację ws kryzysu migracyjnego. "Dzisiaj jednym głosem możemy mówić o ważnych dla naszego regionu sprawach. Przyjmując wspólne stanowisko w sprawie migracji, pokazujemy, że kompromisy są możliwe" - powiedziała w Pradze Beata Szydło.

"Kluczem do rozwiązania kryzysu migracyjnego jest współpraca z państwami trzecimi, m.in. z Ankarą" - dodała szefowa rządu. Oprócz Turcji Beata Szydło wskazała na konieczność zakończenia konfliktów w Syrii i Iraku, a także na ściślejszą ochronę granic Unii Europejskiej.

Na szczęście nie było ani słowa o konieczności rozlokowania "uchodźców", ani o prawach człowieka.

W konferencji wzięli też udział prezydent Macedonii i premier Bułgarii.

Wspólne, zdecydowane wystąpienie Grupy Wyszehradzkiej z zainteresowaniem i pewnym zaskoczeniem przyjęte zostało w Niemczech, co odnotował na Twitterze m.in. Zdzisław Krasnodębski, na co dzień mieszkający w Bremie: