– Jeżeli Putin upadnie w wyniku swojej agresywnej polityki i niepohamowanych ambicji w polityce zagranicznej, to będziemy świadkami dalszego podziału imperium (Federacji Rosyjskiej). W mgnieniu oka odłączą się wszystkie tereny, gdzie są silne nastroje narodowe i jako pierwsza z FR wystąpi Czeczenia. Ukraina zajmie (odzyska) obszary wschodnie oraz Krym. Szczególny status otrzyma obwód kaliningradzki. Naddniestrze wróci w skład Mołdawii. Zabrane przez ZSRS po drugiej wojnie światowej Wyspy Kurylskie nareszcie wrócą do Japonii – uważa współautor głośnych publikacji „Wysadzić Rosję” oraz „Korporacja zabójców. Rosja, KGB i prezydent Putin”, historyk, dr hab. Jurij Felsztyński.

W opinii Felsztyńskiego, spokojniejszy charakter walk między ukraińskimi żołnierzami a rosyjskimi najemnikami w Donbasie jest tymczasowy.

Niestety, to, że Władimir Putin rozpoczął działania wojskowe w Syrii, nie oznacza, że zostawi w spokoju Ukrainę. Właśnie wystąpił z kolejnym oświadczeniem, dotyczącym Donbasu. Kilka dni wcześniej w telewizji rosyjskiej pokazano film propagandowy „Porządek świata”. W tym samym czasie trwa wywieranie nacisku na Ukrainę, aby zmienić ukraińską konstytucję. Miałoby to pozwolić na formalne uznanie przez Kijów tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych. Dla Ukrainy takie zmiany konstytucji są równoznaczne z samobójstwem. Mam nadzieję że Rada Najwyższa, rząd oraz naród Ukrainy nigdy do tego nie dopuszczą. Ale mińskie porozumienia zostały sporządzone pod dyktando Rosji, tak, aby można je było traktować zupełnie dowolnie. W związku z czym, można oczekiwać, że Rosja prędzej czy później wznowi działania wojenne na wschodniej Ukrainie pod pretekstem niespełnienia przez Ukrainę porozumień z Mińska.

W opinii historyka, „Putin również nie ma zamiaru zwracać Ukrainie kontroli nad odcinkami granicy między Rosją a tzw. republikami ludowymi”.

On zamierza podtrzymywać na wschodzie Ukrainy odskocznię dla dalszych ofensywnych działań wojskowych, kiedy i jeżeli do nich dojdzie. Ostatecznie zależy to również od ogólnej równowagi sił, zaangażowanych w konflikt państw Europy i Bliskiego Wschodu. Jeżeli Putin zobaczy, że Ukraińcy nie są gotowi nadal umierać za swoją wolność, to będzie kontynuował podbój Ukrainy. Również jeżeli Putin zrozumie, że Zachód nie będzie zapewniał wsparcia Ukrainie, wtargnie tam, bowiem absolutnie nie obchodzi go, ilu swoich, lub innych ludzi zginie w walce. Podczas dwóch wojen czeczeńskich Rosja straciła wielu żołnierzy i zabiła jeszcze więcej Czeczenów, wliczając w to cywilów. Ale w Rosji to nikogo nie oburzało i nie oburza nadal. Więc problemy Ukrainy mogą się skończyć tylko z upadkiem reżimu Putina.

Jeżeli Putin upadnie w wyniku swojej agresywnej polityki i niepohamowanych ambicji w polityce zagranicznej, to będziemy świadkami dalszego podziału imperium (Federacji Rosyjskiej). W mgnieniu oka odłączą się wszystkie tereny, gdzie są silne nastroje narodowe i jako pierwsza z FR wystąpi Czeczenia. Ukraina zajmie (odzyska) obszary wschodnie oraz Krym. Szczególny status otrzyma obwód kaliningradzki. Naddniestrze wróci w skład Mołdawii. Zabrane przez ZSRS po drugiej wojnie światowej Wyspy Kurylskie nareszcie wrócą do Japonii. Nie można wykluczyć, że dojdzie do działań wojennych w Naddniestrzu, na wschodniej Ukrainie i Krymie. Ale wynikiem tego będzie to, że Rosja straci te tereny, a Rosjanie będą musieli je opuścić

– stwierdza Felsztyński

Jednak w jego opinii, w Rosji nie dojdzie do wojny domowej.

Wojna domowa zakłada istnienie dwóch przeciwstawnych sił, jak to było w Rosji po rewolucji październikowej, na „czerwonych” i „białych”. Z łatwością mogę wskazać siły, które wystąpią przeciwko Putinowi i FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa – przyp. red.). Jednak nie widzę niezbędnej dla wojny domowej siły – która będzie broniła w Rosji reżimu Putina. Takiej siły nie ma. (…) Z tego samego powodu nie bardzo wierzę w rewolucję w Rosji. W Rosji nie ma sił, gotowych do zjednoczenia się, uzbrojenia się i przypuszczenia szturmu na Kreml, co skutkowałoby śmierciami setek lub tysięcy rewolucjonistów. Takich sił nie ma i nie będzie. Jak zawsze w rosyjsko-sowieckiej historii, reżim w Rosja padnie sam pod ciężarem własnych nierealnych, imperialistycznych zadań.

Nie widzę, aby obecnie Rosjanie masowo uciekali z Rosji. Większość potencjalnych uciekinierów uważa, że uciec zawsze zdążą, z kolei zarobić (czy ukraść) pieniądze szybko i łatwo można tylko w Rosji. Dlatego większość statystycznie aktywnej populacji martwi się przede wszystkim zarabianiem pieniędzy. Następnie – uzyskaniem drugiego obywatelstwa czy pozwolenia na pobyt w każdym mniej lub bardziej cywilizowanym kraju. Interesuje ich także – zakup nieruchomości poza granicami, bowiem z tą myślą jest psychologiczne łatwiej żyć w Rosji. Czyli myśl o tym, że ma się paszport Łotwy, Chorwacji, Izraela, czy innego kraju oraz mieszkanie lub willę w tych państwach, sprawia że życie w Rosji staje się dla tych ludzi swojego rodzaju „delegacją”. Oddzielną kwestią jest wysłanie za granicę, gdziekolwiek, członków swoich rodzin, przede wszystkim dzieci. Bowiem swoje dzieci wszyscy kochają i życzą im „normalnego życia”, którego w Rosji nie da się kupić za żadne pieniądze.

Felsztyński zaznacza, że takie zachowanie Rosjan go nie dziwi.

Dla psychiczne zdrowego człowiek naturalne jest, aby dbać o siebie i swoich bliskich. Dziwi mnie natomiast, że ci sami ludzie, przynajmniej w wystąpieniach publicznych, są nastawienia anty zachodnio i pozostają zwolennikami reżimu Putina. Nawiasem mówiąc, część z tych osób już przeprowadziła się na Zachód, ale zaciekle broni porzuconego przez nich putinowskiego ustroju. To dla mnie jest największą tajemnicą. W swoim czasie opuszczaliśmy ZSRS z różnych powodów i w różnych okolicznościach. Ale wśród nas nie było nikogo, dosłownie żadnej osoby, który w tym samym czasie twierdziłby, że Związek Sowiecki czy ustrój sowiecki jest dobry. Z kolei dziś przeważająca większość osób, która niedawno opuściła Rosję, gorliwie wspiera Putina. Nie rozumiem, po co wtedy wyjeżdżać, jeżeli on jest taki dobry i za jego rządów tak dobrze się żyje. Jednak ci wszyscy ludzie zapomną o Putinie i zmienią zdanie, jak tylko Putin złamie sobie kark (czy kiedy ktoś, swój lub obcy, ten kark mu skręci). Kark Putina w końcu zostanie skręcony i dobrze by było, gdyby wszystko ograniczyło się tylko do karku. 


CZYTAJ WIĘCEJ: ​Jurij Fielsztinski dla „GP”: Londyn musi nałożyć na Rosję sankcje