Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście bada, czy Mariusz Pudzianowski nie popełnił przestępstwa, gdy groził uchodźcom. Chodzi o wpisy strongmana na facebooku.

Mariusz Pudzianowski jest nie tylko sportowcem, celebrytą i siłaczem. Prowadzi też firmę transportową. Osobiście widział, co dzieje się we francuskim Calais, gdzie koczują tysiące imigrantów chcących przedostać się do Wielkiej Brytanii. Na swoim profilu zamieścił kilka filmików nagranych w pobliżu terminali w tym francuskim mieście.

Pudzian wściekł się na na uchodźców, którzy napadają tam na samochody. Napisał, że dla takich ludzi nie ma żadnej tolerancji i niedługo sam przejedzie się promem z kijem w ręku.

Tutaj mamy do czynienia z obroną mienia własnego, które przez konwencję praw człowieka jest gwarantowane. Jeśli cię ktoś zaatakuje, masz prawo się bronić, a jeśli ci coś ukradnie, to na gorącym uczynku możesz go złapać, tudzież poturbować w celu zapobiegnięcia przestępstwu

- napisał strongman. Dodał też zdjęcie z kijem baseballowym.

Postów o podobnej tematyce było zresztą więcej.

Jak podało dziś Radio Zet, zawiadomienie do prokuratury w sprawie Pudziana złożyło jedno ze stowarzyszeń prowadzących projekt pod nazwą „HejtStop”.  Śledczy sprawdzają, czy nie doszło do przestępstwa z artykułu 256 Kodeksu karnego, tak zwanej mowy nienawiści. Przepis ten mówi, że „kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.