- Media publiczne zachowują się, jakby wypowiedziały wojnę swojemu państwu - mówił wczoraj w TVP prezydencki doradca, prof. Andrzej Zybertowicz, zwracając wagę na zaostrzenie się języka wojennego wśród polityków opozycji i zaprzyjaźnionych publicystów. Grzegorz Schetyna, przyszły lider Platformy Obywatelskiej otwarcie mówi, że celem jego działania będzie podgrzewanie konfliktu w Polsce i na arenie międzynarodowej. - Trzeba być gotowym na twarde scenariusze. Dzisiaj idziemy po to, żeby zabrać władzę PiS-owi - zapowiada Schetyna.

- Jeżeli będzie utrzymane takie tempo konfliktu, naszą aktywnością będzie ulica na pewno. A także Europa - takie plany na najbliższą przyszłość w polityce na zamkniętym spotkaniu z działaczami Platformy Obywatelskiej przedstawiał Grzegorz Schetyna. - Dzisiaj idziemy po to, żeby zabrać władzę PiS-owi. Co będzie jak będą wcześniejsze wybory? Nie można tego wykluczyć - zapowiada Schetyna.

CZYTAJ WIĘCEJ: Schetyna obiecuje: Nowy rząd będzie miał 100 dni spokoju

Taśmę z nagraniem opublikował tygodnik "Newsweek". w Warszawie. Przyszły lider PO (dotychczasowi kontrkandydaci wycofali się z wyścigu), mówi otwartym tekstem: "Byłem w zeszłym tygodniu w Brukseli, rozmawiałem tam z politykami, oni są kompletnie zszokowani. Udało mi się przełożyć debatę, która była przygotowana na ten tydzień, ale tylko dlatego, że trzeba ją bardzo dobrze przygotować."

Przeczy to deklaracji samego Grzegorza Schetyny, który miesiąc temu, będąc w Brukseli twierdził, że dlatego nie chce debaty na arenie UE, ponieważ miejsce na dyskusję o sprawach wewnętrznych Polski jest w Warszawa. - Nie była inicjatywa to europosłów PO (...) będę przekonywał, by odwołano tę debatę – zapewniał na początku grudnia Schetyna.

Na nagraniu z zamkniętego spotkania z działaczami PO, słychać również jak Grzegorz Schetyna chce realizować plan nakręcania konfliktu w Polsce. Odniósł się do tego w kontekście ostatnich manifestacji.

- Jeżeli zrobić następną taką rzecz, to musi być nie na pięćdziesiąt tylko na dwieście tysięcy. Nikt tego nie zrobi, jeśli my tego nie zorganizujemy. I to zrobimy. Trzeba być gotowym, że będzie 500 tys. ludzi. Przywieziemy z kraju milion, jak będzie trzeba. Trzeba być gotowym na wszystko, nawet na takie twarde scenariusze - zapowiada lider PO.

W podobnym wojennym tonie Grzegorz Schetyna opisuje porażki PO w 2015 r. - Nie potraktowaliśmy wyborów prezydenckich jako walki na śmierć i życie. Przegraliśmy to także trochę na własne życzenie, bo wszyscy uważali, że już jest po wyborach. Trzecie co nas dobiło, to to, że nie postawiliśmy Ziobry przed Trybunałem Stanu - podsumowuje przyszły lider PO.

Na końcu nagrania słychać anegdotę Schetyny o Michale Kamińskim:

"Ja się na nic nie obraziłem. Jak przegraliśmy wybory prezydenckie, przyszła delegacja z PiS-u, ja byłem ministrem spraw zagranicznych. Spotkaliśmy się, pani wtedy poseł Szydło, Mastalerek, Błaszczak chyba, albo Waszczykowski. Może w czwórkę byli. I mówią, rozmowa, chodziło o tymczasową siedzibę dla prezydenta elekta. Zawsze w MSZ był ten pałacyk na Foksal, wtedy był w mojej dyspozycji i była prośba, żeby udostępnić prezydentowi elektowi. Rozmawialiśmy, ja mówię, że oczywiście.

Mówiliśmy o warunkach, no i od słowa do słowa, bardzo zadowoleni, nóżka na nóżkę i: "Jakie samopoczucie?".
Ja mówię: No, dajemy radę, to są wybory
- No, ale przegrane - mówią do mnie
Ja mówię: My przegraliśmy te wybory, a wy ostatnich osiem.
Na to Mastalerek mówi: Tak, ale przez te ostatnie 8 wyborów nam kampanię prowadził Michał Kamiński, a teraz się zajął waszą kampanią.