– Doszło do koordynacji kilku ośrodków, mogących tę sprawę załatwić, grup ludzi, które w normalnych okolicznościach nie mogłyby razem funkcjonować. Z jednej strony chodzi o polskie władze (…). Drugim elementem jest diaspora czeczeńska – mówił Marcin Mamoń na antenie Telewizji Republika o kulisach uwolnienia z rąk islamskich terrorystów.

Dziennikarz Marcin Mamoń i operator Tomasz Głowacki zostali uprowadzeni w listopadzie tego roku w Syrii. W minioną niedzielę obydwaj wrócili do Polski.

Mamoń opowiedział na antenie TV Republika, że w momencie porwania przez Al-Kaidę był w Syrii, gdzie zajmował się „dość poważnym projektem dla zagranicznych mediów”. Po uprowadzeniu dziennikarz przez cały czas był przetrzymywany w wilgotnej i ciemnej celi, którą raz na jakiś czas oświetlał agregat. – Byłem przetrzymywany przez ludzi, którzy bez ogródek powiedzieli, że będą chcieli mnie sprzedać polskiemu rządowi. Wiedziałem, że takie negocjacje trwają bardzo długo, żeby wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy – mówił.

Opowiedział też o kulisach uwolnienia z rąk porywaczy.

Doszło do koordynacji kilku ośrodków, mogących tę sprawę załatwić, grup ludzi, które w normalnych okolicznościach nie mogłyby razem funkcjonować. Z jednej strony chodzi o polskie władze i Mariusza Kamińskiego, któremu jestem bardzo wdzięczny. Nie tylko wdzięczny, ale i dumny, że służby, którymi minister Mariusz Kamiński zarządza, są w stanie działać bardzo profesjonalnie. Drugim elementem jest diaspora czeczeńska

– wyjaśnił.

To właśnie Czeczeni zgłosili skargę do sądu szariackiego, czyli instytucji, której słuchają również dżihadyści. Na mocy jego wyroku Al-Kaida musiała uwolnić Polaka.

Czeczeni zgłosili skargę do sądu szariackiego, czyli jedynej instytucji, której słuchają organizacje dżihadystyczne. Sąd zadecydował, że Al-kaida ma obowiązek wydania mnie w ręce ludzi, którzy zaprosili mnie do Syrii, bo takie jest prawo szariatu, że jeśli muzułmanin kogoś zaprasza, to inni muzułmanie mają mu zapewnić pełne bezpieczeństwo. Al-Kaida myślała, że nikt nie będzie się o mnie starał i mnie sprzedadzą. Dlatego też państwo polskie nie musiało płacić za mnie okupu

– tłumaczył Marcin Mamoń w TV Republika.

W związku z uwolnieniem Polaków oświadczenie wydało również Ministerstwo Spraw Zagranicznych. „MSZ informuje, że w związku z (…) porwaniem funkcjonował od początku rządowy, międzyresortowy zespół kryzysowy, który koordynował działania polskich służb państwowych” – napisał Artur Dmochowski, rzecznik prasowy MSZ.