Nielegalni imigranci przyjechali do szwedzkiej miejscowości Fredriksberg (region Dalarna, gmina Ludvika), ale nie są zadowoleni z miejsca, do którego trafili. Wybrzydzają na przykład, że... w pobliżu nie ma żadnej cywilizacji. Mohammad Khaled był jedną z osób ubiegających się o azyl w Szwecji, ale nie chciał nawet wysiąść z autobusu, kiedy przyjechał do Fredriksberga.

 

Kiedy przyjechaliśmy tutaj, zdaliśmy sobie sprawę, że jest z dala od cywilizacji. Najbliższy sklep jest oddalony o trzydzieści minut pieszo, najbliższy szpital około czterdzieści minut jazdy samochodem i nie ma szkół

– skarżył się przed kamerami Khaled.

Reporter, który z nim rozmawiał, zaznaczył jednak, że w miejscowości jest szkoła.

Nie wydaje mi się. Do tej pory nie widziałem żadnej. Ale dopiero co przyjechaliśmy i w pobliżu nie widziałem żadnej cywilizacji. Prosimy o miejsce bliżej centrum. Mamy dzieci, mamy kobiety – nasze żony. Musimy gdzieś się uczyć, mieć dobre życie. Przyjechaliśmy do Szwecji, ponieważ powiedziano nam, że jedziemy do „wolnej ziemi”. Myślimy, że nas okłamano

– stwierdził Mohammad.

Zobacz wideo: