Krystyna Janda postanowiła dziarsko wkroczyć do pierwszego szeregu celebrytów, którzy hobbystycznie zajmują się straszeniem Polaków Prawem i Sprawiedliwością oraz krytykują wszystko, co z tym ugrupowaniem się wiąże. Po publikacji kilku wpisów przypomniano jej, że kiedy rządziło PiS, aktorka bez zażenowania zwracał się o wsparcie finansowe do polityków tej partii. I oczywiście je otrzymywała. Część wynurzeń Jandy nazwano wprost – kłamliwymi.

Krystyna Janda już 20 maja – cztery dni przed drugą turą wyborów prezydenckich – przestrzegała na swoim facebookowym profilu przed Prawem i Sprawiedliwością.

Nie chcę zmian, nie chcę rewolucji, chcę pracować spokojnie i wytrwale, ku chwale ojczyzny, na swoim odcinku. Niech świat, ludzie, sztuka, teatr, wszystko dookoła będą różnorodne, niech każdy zostaje przy swoim zdaniu, poglądach i religii, a inni nie mają do niego o to pretensji. Niech wszystko rozwija się i kwitnie tak jak przez ostatnie 25 lat i niech nikt temu nie przeszkadza

– apelowała aktorka, a następnie przeszła do tłumaczenia, o co jej właściwie chodzi.

Tylko raz zakłócano ten swobodny bieg wydarzeń i spraw, podczas dwuletniego panowania PiS-u. Nie chcę powrotu. Wtedy co prawda stworzyłam Fundację i Teatr, bez niczyjej zresztą pomocy (oprócz Waldemara Dąbrowskiego, ówczesnego Ministra Kultury i Sztuki), sama, nikt mi nie pomógł z władz, ale trzeba przyznać i nie przeszkodził. Potem raz chcieli mi zdjąć ze sceny sztukę „ Darkroom” o przyjaźni geja z dziadkiem z Radia Maryja. Nie zdjęłam. Kazali mi więc oddać te kilka złotych, które mi niby do tej produkcji dodali. Zwróciłam. Boję się, że gdyby wygrał PiS awangarda może się pakować, aktorzy zakrywać golizny, język ugrzeczniać, sprawy krystalizować w stronę prawą, jedyną słuszną. A na dzikość i wolność serca i umysłu trzeba by wziąć leki uspokajające i na przeczekanie. Nie chcę

– biadoliła Krystyna Janda.

Apele aktorki o niedokonywanie zmiany – tak jak i jej niektórych kolegów z branży – okazały się jednak mało skuteczne. Wybory wygrał Andrzej Duda, który 6 sierpnia został zaprzysiężony na prezydenta Polski.

Już dnia następnego, czyli 7 sierpnia, Janda zamieściła na swoim profilu kolejny wpis. Zacytowała tam fragmenty „Dziennika” Witolda Gombrowicza. Konkretnie opis udziału pisarza w „jednym z tych zebrań poświęconych wzajemnemu polskiemu krzepieniu się i dodawaniu ducha”. Gombrowicz odczuwał „ten obrządek jak z piekła rodem, ta msza narodowa stawałam się czymś szatańsko szyderczym i złośliwie groteskowym”.

Jesteście jak biedak, który chwali się, że jego babka miała folwark i bywała w Paryżu. Jesteście ubogimi krewnymi świata, którzy usiłują imponować sobie i innym.

Nie to wszakże było najgorsze i najdotkliwsze, najbardziej upokarzające i bolesne. Najstraszniejsze było, iż poświęcano życie, współczesny rozum na rzecz nieboszczyków

– brzmi końcówka zacytowanego fragmentu Gombrowicza.

Za najbardziej odpowiedni obrazek do zilustrowania cytowanych słów uznała Janda coś takiego:


fot. facebook.com/Krystyna Janda

Jandzie, w liście otwarty rozesłanym do mediów, odpowiedział Arkadiusz Czartoryski, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Kieruję do Pani list, który ze względu na Pani publiczne wypowiedzi pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, przesyłam mediom. W działalności politycznej czasem spotyka się niezwykle ciekawych ludzi. W latach 2003-2005 byłem wicemarszałkiem województwa mazowieckiego z ramienia PiS. Odpowiadałem wówczas za kulturę na Mazowszu i miałem ogromną przyjemność krótko z Panią współpracować. Ofiarowane na tę okoliczność książki Pani autorstwa z miłymi dedykacjami dla mnie, (o zgrozo!) PiS-owskiego polityka, stanowią cenną część mojej biblioteczki

– napisał we wstępie Czartoryski.

Poseł stwierdza następnie, że ze zdumieniem przeczytał publikacje Jandy na temat rządów PiS w latach 2005-2007. „Pozostałe Pani wypowiedzi, które są jakoby wyjaśnieniem tego stanowiska, są na tyle kłamliwe, że z szacunku do Pani nie śmiem ich cytować” – zaznaczył parlamentarzysta i  zweryfikował „rzekomą krzywdę z czasów rządów PiS”, której aktorka miała doznać. 

W czasie mojego wicemarszałkowania na Mazowszu odpowiadałem za kulturę i to wówczas nabyła Pani od marszałkowskiej instytucji kino „Polonia”, które stało się siedzibą Pani teatru. O życzliwości Urzędu Marszałkowskiego w sprawie nabycia kina wiele mówi Pani wywiad dla „Życia Warszawy”, a oto fragment: „kwotę, którą musi zapłacić za salę, ma rozłożoną na raty. –  Bardzo dogodne – mówi (Krystyna Janda). –  Dawny właściciel zrobił wszystko, by w tym miejscu powstała placówka kulturalna, a nie sklep spożywczy” (Życie Warszawy nr 30/5-6.01. 07-02-2005). Pamiętam Pani szczere i wielokrotnie wypowiadane podziękowania dla PiS-owskich władz Warszawy, w tym dla mnie też, bo dodatkowo wejście do sali teatralnej i hol wynajęte zostały przez PiS-owski Urząd Miasta. Oczywiście na tym nie koniec, bo za chwilę – w 2006 roku – otrzymała Pani od PiS-wskiego Ministerstwa Kultury milion złotych na remont sali Pani teatru. 3 grudnia 2006 r. premierą „Trzech sióstr” A. Czechowa zainaugurowana została działalność Dużej Sceny Teatru Polonia ze wsparciem PiS-owskiego Urzędu Miasta Warszawy w wysokości 70 tys. zł. Drugą premierą były  „Szczęśliwe dni” Samuela Becketta w reżyserii Piotra Cieplaka wsparte dotacją „okropnego” PiS-owskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego kwotą 50 tys. zł. Potem było 30 tys. na premierę „Skoku z wysokości” Leslie  Ayvazian. Dodatkowo z Ministerstwa Kultury w tym samym 2006 roku kwotę 100 tys. na premierę spektaklu inaugurującego działalność Dużej Sceny „Trzy siostry” A. Czechowa i  ponad 32 tys. na cykl koncertów „Karaoke w teatrze – śpiewać jak to łatwo powiedzieć” w reżyserii Magdy Umer. W roku 2007 z Ministerstwa Kultury w czasie rządów PiS 70 tys. zł na premierę spektaklu „Boska!” w kwietniu 2007 i  50 tys. zł na premierę spektaklu „Wątpliwość”

– wyliczył skrupulatnie Czartoryski, a na zakończenie dodał: 

Czasem sam się człowiek dziwi, jakim jest zapominalskim. Prawda, Szanowna Pani? Serdecznie pozdrawiam i życzę więcej wyrozumiałości dla tych, którzy na PiS postanowili głosować. Na Pani profilu facebookowym, pod serią pomyj wylewanych na polityków PiS, jeden z komentatorów napisał chyba trafnie: „Ehhh i Pani wdała się w politykę.  Szkoda...”.