Z ustaleń brytyjskiej dziennikarki śledczej wynika, że właściciel sieci Lidl i Kaufland w ciągu ostatniej dekady otrzymał od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju prawie 900 mln dolarów na rozwój w Europie Środkowo-Wschodniej. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że środki te powinny być wykorzystywane na pomoc lokalnym rolnikom i drobnym przedsiębiorcom, oraz zapewnienie im dostępu do nowych rynków zbytu, tymczasem informacje na temat ich faktycznego przeznaczenia są tajne.

Przedstawiciele Handlowej Solidarności , Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług, Kongregacji Przemysłowo-Handlowej oraz Klubu Parlamentarnego PiS na wspólnej konferencji prasowej w Sejmie konferencję poruszyli kwestię dotyczącą skutków finansowania przez Bank Światowy i inne międzynarodowe instytucje sieci handlowych Lidl i Kaufland w Europie Środkowo-Wchodniej. Gościem specjalnym konferencji była Claire Provost, dziennikarka śledcza The Guardian, autorka głośnego artykułu o dotowaniu prywatnych niemieckich sieci handlowych z publicznych środków.

Dziennikarka śledcza Claire Provost ustaliła, że Schwarz Gruppe właściciel sieci Lidl i Kaufland w ciągu ostatniej dekady otrzymał od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju prawie 900 mln dolarów na rozwój w Europie Środkowo-Wschodniej.

Te pożyczki zostały udzielone nie tylko na rozwój i ekspansję w Polsce, ale również w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Chciałabym podkreślić, że te banki dysponują publicznymi pieniędzmi, a ich zadaniem jest rozwijanie przedsiębiorczości lokalnej [...] Ważne jest to, żeby wiedzieć, gdzie te piedziądze idą, kto z nich korzysta i czy rzeczywiście z tych środków realizowane są cele rozwojowe – tłumaczyła Claire Provost.

Dziennikarka wymienia trzy główne cele do których realizacji powinny zostać wykorzystane pozyskane środki. Chodzi między o pomoc drobnym rolnikom i przedsiębiorcom, zapewnienie im dostępu do nowych rynków zbytu oraz zapewnienie klientom (zwłaszcza ubogim) dostępu do dobrej jakości produktów w przystępnych cenach.

Banki, które udzielają takich pożyczek, zapewniają, że dokonują ewaluacji tej sytuacji, niestety jednak dane dotyczące tych wszystkich zadań są poufne. W ciągu ostatnich miesiącach sprawdzałam, jak wygląda sytuacja w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. W Polsce usłyszałam wiele skarg na temat warunków pracy. Mówiono o obawach i zagrożeniach dla pracowników. Zwracano uwagę, że są oni wypychani z rynku, przez ekspansję wielkich sieci [...] Wszystko to budzi poważne obawy i powinniśmy zadawać uzasadnione pytania i domagać się od banków, które mogą wydawać środki publiczne, jak mogą to uzasadnić – wyjaśniała dziennikarka śledcza Claire Provost.

Pożyczki, które właściciel Lidla i Kauflanda otrzymał od BŚ i innych międzynarodowych instytucji finansowych, miały służyć tworzeniu nowych miejsc pracy, umożliwić rozwój lokalnym producentom żywności oraz zapewnić dostęp do niedrogich produktów wysokiej jakości dla uboższej części społeczeństwa.

Zamiast tego pracownicy są wyzyskiwani, producentom żywności narzucono ceny na granicy opłacalności, a rodzimy handel dający tysiące miejsc pracy w dużej części został zmieciony z powierzchni Ziemi.[...] Pożyczki z tych instytucji są obwarowane licznymi warunkami. Ich beneficjenci są zobowiązani m.in. do poszanowania praw pracowniczych. W naszej ocenie w przypadku Lidla w Polsce ten i wiele innych standardów wyznaczonych przez BŚ i EBOR zostało złamanych. Z polskimi pracodawcami sektora handlu przygotowujemy w tej sprawie skargę do Banku Światowego – mówi Alfred Bujara przewodniczący handlowej Solidarności.

Ponadto przedstawiciele związkowców i przedsiębiorców zwracali uwagę, że ceny w polskich sklepach są porównywalne, a niejednokrotnie wyższe niż na przykład w Niemczech, tymczasem pracownicy sieci spożywczych w Niemczech zarabiają 4-krotnie więcej niż w Polsce. Przedsiębiorcy zwracają również uwagę, że zapewnienia iż drobni rzemieślnicy i przedsiębiorcy mogą sprzedawać swoje produkty sieciom handlowym to mit, okazuje się bowiem, że jedynie duże zrzeszenia mogą zaopatrywać „sieciówki”.