Mniejszość niemiecka otrzymała w całym kraju ponad 121 mln zł na edukację dzieci mającą na celu "pielęgnację tożsamości narodowej". Większość tej kwoty trafiła na Opolszczyznę. Tymczasem w Niemczech polskie dzieci są germanizowane.

Miliony z pieniędzy polskich podatników trafiły do samorządów prowadzących szkoły, gdzie odbywa się nauka języka mniejszości lub dodatkowe zajęcia edukacyjne mające na celu pielęgnowanie kultury i tożsamości narodowej.

Z danych zebranych przez biuro prasowe Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika, że w skali kraju najwięcej dodatkowych pieniędzy w ramach subwencji oświatowej przekazano do samorządów prowadzących szkoły, w których uczą się dzieci z mniejszości niemieckiej. Było to - w skali kraju - ponad 121,3 mln zł. Znaczna część pieniędzy na mniejszość niemiecką trafiła na Opolszczyznę.

Tymczasem w Niemczech toczy się wiele spraw rozwodowych, w których niemieckie sądy zabroniły polskim rodzicom rozmawiać ze swoimi dziećmi po polsku. Np. w 2013 r. Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe orzekł: "Z fachowo-pedagogicznego punktu widzenia nie leży w interesie dzieci, aby podczas spotkań ze swoim ojcem posługiwały się językiem polskim. Jedynie promowanie języka niemieckiego jest dla dzieci korzystne, gdyż w tym kraju wzrastają, tu chodzą i będą chodzić do szkół". Chodziło o sprawę Wojciecha Pomorskiego, któremu niemieckie urzędy zabroniły rozmawiać z córkami po polsku. Gdy Polak nie chciał się na to zgodzić, odebrano mu prawo kontaktu z dziećmi. Pomorski nie widział swoich córek od kilku lat.

Dodajmy, że Polacy mieszkający w Niemczech nie posiadają statusu mniejszości narodowej. A Niemcy taki status w Polsce mają - i korzystają na tym materialnie.