Kolejne użycie przez niemiecką gazetę – tym razem „Rhein-Zeitung” – sformułowania „polskie obozy zagłady” przypomina, że uchwalenie ustawy o ściganiu mediów i osób używających tej zbitki słów jest potrzebą niezwykle palącą.

Nie ma znaczenia, czy niemiecki redaktor odbudowywał hitlerowskie sentymenty, czy też po prostu wykazał się głupotą i niedouczeniem. Niewiedza nie zwalnia z odpowiedzialności. Gdyby na mocy polskiego prawa był on ścigany listem gończym i zagrożony karą pozbawienia wolności do lat pięciu, z pewnością trzy razy zastanowiłby się, co pisze. Rzeczpospolita powinna surowo traktować takich kłamców. Warto przy tej okazji przypomnieć, że Sobibór – o którym pisała „R-Z” – był niemieckim obozem obsługiwanym przez niemiecką załogę, która używała sowieckiego silnika Diesla do zaczadzania swoich ofiar.