Przemysław Żurawski vel Grajewski, ekspert ds. obronności, z dystansem podchodzi do groźnie brzmiących słów Michaiła Aleksandrowa z Instytutu Wspólnoty Niepodległych Państw w Moskwie. Rosjanin napisał, że "jeżeli Stany Zjednoczone wejdą do Syrii, Rosja powinna zająć kraje bałtyckie".

"Jeśli Syria zostanie zaatakowana z naruszeniem prawa międzynarodowego, Rosja powinna zająć kraje bałtyckie. Rozmieszczenie rosyjskich wojsk w krajach bałtyckich powinno odbyć się przy minimalnych stratach, a może nawet bez strat. Uważam, że połowa ludności Łotwy i Estonii przywita wojska rosyjskie z kwiatami, jak to było w 1940 r." – napisał Aleksandrow na swoim blogu.

- Myślę, że nie należy traktować poważnie tych słów, z drugiej jednak strony jest to opinia wygłoszona przez ważną w rosyjskich kręgach akademickich osobę. Słowa Aleksandrowa oddają niestety częściowo nastroje panujące w tamtejszych elitach polityczno-komentatorskich - mówi portalowi niezalezna.pl dr Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Polski ekspert uspokaja przy tym: - W najbliższym czasie agresja Rosji na kraje bałtyckie na pewno nie jest możliwa: Rosjanie nie wejdą tam i nie zaryzykują starcia z NATO. Nawet jeśli USA zdecydowałyby się na interwencję w Syrii, reakcja Rosjan będzie prawdopodobnie jedynie werbalna. Może dostarczą broń reżimowi syryjskiemu, może będą inspirować do działania Iran lub jakieś inne państwo tego regionu, z pewnością jednak nie zdecydują się na żadną zbrojną reakcję.