Dziś wrocławski Sąd Okręgowy wydał wyrok w procesie apelacyjnym, w którym skazano dwóch lekarzy i emerytowanego funkcjonariusza służby więziennej. Wyrok jest prawomocny.

Jednym z oskarżonych w tym procesie był chirurg Ireneusz K. Miał on, zdaniem śledczych, przyjąć 2,5 tys. zł łapówki od kobiety, której sporządził fałszywą dokumentację medyczną. Lekarz wykonał kobiecie rany cięte na obu przedramionach, które miały być dowodem na podjętą przez nią próbę samobójczą. Następnie wystawił skierowanie do szpitala psychiatrycznego, gdzie kobieta symulowała chorobę psychiczną, aby w ten sposób uzyskać decyzję o warunkowym, przedterminowym zwolnieniu z odbycia kary więzienia jej męża. Mąż kobiety obecnie jest świadkiem koronnym i to jego zeznania i zeznania jego żony były podstawą oskarżenia w tej sprawie oraz w wielu innych aktach oskarżenia.

Ireneusz K. w 2018 r. w pierwszej instancji został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat. W apelacji prokuratura domagała się dla niego również orzeczenia zakazu wykonywania zawodu lekarza na pięć lat. Sąd I instancji nie orzekł tej kary, ale w procesie apelacyjnym sąd uznał, że było to działanie sprzeczne z przysięgą lekarską i zakazał lekarzowi wykonywania zawodu przez dwa lata.

- Było to działanie nie tylko nieuczciwe, ale sprzeczne z etosem lekarza, szkodzące pacjentowi i sprzeniewierzające się przysiędze lekarskiej. Służyło to też niegodnym celom. Oskarżony sporządził notatkę medyczną wskazując w niej nieprawdziwe rzeczy

- uzasadniała wyrok sędzia Dorota Nowińska.

Na ławie oskarżonych zasiadł również inny lekarz Robert K., który miał pośredniczyć w kontakcie pomiędzy kobietą a swoim kolegą lekarzem Ireneuszem K. Został on skazany przez sąd pierwszej instancji na półtora roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Sąd odwoławczy utrzymał tę karę.

Trzeci z oskarżonych w tej sprawie to Mirosław G., były funkcjonariusz służby więziennej z zakładu karnego we Wrocławiu. Zdaniem śledczych, kilkukrotnie przyjął on łapówkę od jednego z więźniów w zamian za obietnicę załatwienia przepustek i pracy poza murami więziennymi. G. w pierwszej instancji został skazany na trzy lata więzienia, bez zawieszenia. Także tę karę sąd odwoławczy utrzymał w mocy.