Były premier pojawił się dziś w jednym z programów publicystycznych, gdzie postanowił powiedzieć o swoich odczuciach dotyczących zbliżających się wyborów prezydenckich. Ale najpierw opowiedział, dlaczego sam zrezygnował ze startu.

- Dokładnie od momentu, kiedy wybrano mnie po raz drugi na szefa Rady Europejskiej, kiedy okazało się, że zaufanie publiczne do mnie wzrosło, od tego momentu wyraźnie widać, że władza PiS-owska, media publiczne, postanowiły zapobiec temu scenariuszowi. Zainwestowano w to bardzo dużo pieniędzy. Chcieli ograniczyć szansę mojego powrotu do polskiej polityki

- żalił się na antenie TVN 24.

Skoro Tusk ogłosił już, że nie wystartuje w wyborach, to w takim razie kogo będzie wspierał? Małgorzatę Kidawę-Błońską czy Jacka Jaśkowiaka?

- Tutaj w jakimś sensie pierwszeństwo będzie miała kobieta, bo obiecałem Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, że będę ją wspierał z całego serca zanim pojawiła się kandydatura prezydenta Jaśkowiaka

- powiedział Tusk.

- Ale z równą satysfakcją przyjmę inny werdykt, bo znajduję powody dobre, żeby wspierać panią Małgorzatę Kidawę-Błońską i prezydenta Jaśkowiaka w tych wyborach

- zapewnił.

Szef Europejskiej Partii Ludowej przyznał, że poważnie rozważał start w wyborach na prezydenta Polski.

- Te wybory prezydenckie były na tyle ważne, że przecież przez długi czas - rok temu, dwa lata temu rozważałem taką możliwość kandydowania w sytuacji, w której byłoby jasne i oczywiste, że ja daję największe gwarancje na wygranie tych wyborów. I o tym też otwarcie rozmawiałem z politykami opozycji i oni także wiedzieli, że to założenie musi nam przyświecać. Jeśli miałoby się okazać - a okazało się inaczej - że ja i tylko ja daję szansę na zwycięstwo, to bym się nie wahał

- powiedział.

Tusk został też zapytany czy nadszedł już czas, by szef PO Grzegorz Schetyna przekazał ster partii komuś innemu.

- Jak patrzę na losy partii politycznych nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, to widzę, że jak ktoś komuś przekazuje ster, to z tego z reguły nic nie wychodzi. Władzę się bierze, o władzę się walczy, to zawsze musi być jakaś taka oczywista determinacja

- podkreślił były lider Platformy Obywatelskiej.

Powiedział również, iż chciałby, żeby nie tylko w Polsce, ale i całej Europie, doszło do redefinicji "umiarkowanej prawicy". Według niego w Polsce pierwszym krokiem byłaby próba zbudowania trwałego porozumienia między PO a PSL.

- Ostatnie wybory bardzo wyraźnie pokazały, że jeśli obie partie pójdą w taki dryf, także dryf ideowy, to prędzej czy później źle skończą

- powiedział Tusk.