Wczoraj m.in. pod wrocławskim sądem odbył się protest po cofnięciu delegacji do olsztyńskiego Sądu Okręgowego sędziego Pawła Juszczyszyna, a następnie zawieszeniu go w wykonywaniu obowiązków. Na wiecu obecny był były senator Józef Pinior, wobec którego toczą się dwa procesy, w których zasiada na ławie oskarżonych. Pierwszy z nich dotyczy korupcji, drugi - podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i pobrania wynagrodzenia za nieprzeprowadzone wykłady.

Okazuje się, że na tym samym wiecu, na którym przemawiał Pinior, obecny był sędzia Marek Górny, który prowadzi sprawę byłego senatora.

O tę kontrowersyjną sytuację pytany był przez Katarzynę Gójską europoseł PiS Ryszard Czarnecki w programie "W punkt" w Telewizji Republika.

- Po pierwsze w wielu systemach prawnych Europy Zachodniej wpływ polityków na wymiar sprawiedliwości jest większy, bądź znacznie większy niż w Polsce już po reformie (sądownictwa - red.). W Niemczech, Francjii, Holandii czy Hiszpanii politycy mają realnie większy wpływ na wybór sędziów

- zauważył Czarnecki.

- To jest szokujące. Można powiedzieć, że przedsmak tego mieliśmy rok temu, gdy w Gdańsku toczył się proces z oskarżenia prezesa Jarosława Kaczyńskiego przeciwko panu (Lechowi) Wałęsie za haniebne słowa, których teraz cytować nie chcę. Wówczas sędzią była pani, która aktywnie uczestniczyła w protestach sędziowskich, co mogło skłaniać do daleko idących podejrzeń, że nie będzie obiektywna. Wyrok zapadł skazujący wobec Lecha Wałęsy, aczkolwiek różne wypowiedzi pani sędzi były specyficzne. Jednak nie było takiej sytuacji, żeby na jednej demonstracji, parę metrów od siebie stał ten, który będzie sądzony i ten, który go będzie sądzić

- mówił deputowany do Parlamentu Europejskiego.

- Siłą rzeczy to musi bulwersować, bo jeżeli zapadnie wyrok po myśli pana Piniora, to interpretacja będzie jednoznaczna. Nawet jeżeli taki wyrok nie zapadnie, to okoliczności te nie służą autorytetowi sędziego

- podkreślił.